Ton komentarzy hiszpańskich mediów po wczorajszym meczu o Superpuchar Europy jest taki: Atletico Cholo Simeone udowadnia, że w tym sezonie należy rozpatrywać go jako jednego z najpoważniejszych kandydatów do wygrania Ligi Mistrzów. Klub z Wanda Metropolitano definitywnie porzuca przebranie czarnego konia, awansuje do wąskiego grona potęg europejskiego futbolu. Już żaden Bayern, żaden Manchester City, żaden Real ani żadna Barcelona nie będą mogły uważać się za faworyta zmagań z ekipą Los Colchoneros, bo to team równy im pod każdym względem, o ile nie lepszy.
Poprzednia kampania, w której nie udało się wyjść z grupy Champions League jawi się jako czyściec, przez który drużyna musiała przejść, by znów ruszyć ku gwiazdom. To chwilowy zawrót głowy, krótkotrwałe zachmurzenie, po którym słońce tym mocniej zalśni na firmamencie.
Jednak, oczywiście, spokojnie z tymi zachwytami. Z tego, co wydarza się w połowie sierpnia nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Atletico natknie się w swej drodze na szczyt, na którą niewątpliwie wkroczyło, na rywali grających o wiele lepiej w obronie niż wczoraj Real.
A z kolei Los Blancos wini pamiętać o historii Barcelony z poprzedniej kampanii, która została przez tenże zespół z Madrytu pogrążona w Superpucharze Hiszpanii, by zaraz potem rozpocząć marsz po tytuł mistrza Primera Division. Real też zamierza w tym sezonie odzyskać miano najlepszej ekipy La Liga i, jako team nasycony triumfami w Lidze Mistrzów – w odróżnieniu od Barcy i Atletico – musi uchodzić za faworyta startujących już w piątek rozgrywek.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.