Atletico Madryt zapewniło sobie pierwsze miejsce w grupie D. Ekipa DiegoSimeone wygrała dzisiaj z PSV Eindhoven 2:0, a bohaterem spotkania okazał się AntoineGriezmann, który wpisał się na listę strzelców i zaliczył asystę.
Po wpadce Bayernu z Rostowem piłkarze Atletico stanęli przed wielką szansą wygrania grupy już dzisiaj. DiegoSimeone miał już zapewniony awans, ale zdawał sobie sprawę z rangi tego spotkania i posłał do gry najlepszą jedenastkę, aby zapewnić sobie pierwsze miejsce przed ostatnim starciem z mistrzami Niemiec.
Los Rojiblancos już w 8. minucie powinni wyjść na prowadzenie. KevinGameiro dostał podanie w pole karne, ale jego uderzenie przeszło obok słupka.
Dziesięć minut później groźnie odpowiedzieli goście. GastonPareiro sprawdził czujność JanaOblaka, ale jego strzał leciał prosto w bramkarza Atletico, który nie miał problemów ze skuteczną interwencją.
Madrytczycy ruszyli odważniej dopiero po zmianie stron. Najpierw w 51. minucie strzał Gimeneza minimalnie przeszedł obok słupka, ale cztery minuty później Gameiro wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Napastnik dostał podanie od Griezmanna i bez problemów wpakował piłkę do siatki gości.
Jedenaście minut później Atletico prowadziło już 2:0. Tiago fantastycznym podaniem wyprowadził Griezmanna do pojedynku z Zoetem i francuski napastnik podwyższył prowadzenie gospodarzy.
Nie minęło siedem minut, a Gameiro mógł strzelić drugą bramkę. Napastnik najwyżej wyskoczył do dośrodkowania z rzutu rożnego, ale bramkarz PSV kapitalnie sparował piłkę na rzut rożny.
Do końca meczu już jednak żaden gol nie padł i Atletico zasłużenie pokonało PSV 2:0, jednocześnie wygrywając swoją grupę. Ostatni mecz z Bayernem będzie o „pietruszkę” i Simeone będzie miał okazję, aby dać szansę pograć zawodnikom, którzy rzadziej pojawiają się na boisku.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.