Niedzielny mecz Podbeskidzia z Widzewem zakończył się bezbramkowym remisem. Duża w tym zasługa Mateusza Bąka, który zastąpił w bramce Richarda Zajaca. Dla Bąka był to pierwszy mecz w ekstraklasie w barwach Podbeskidzia.
Było to też pierwsze spotkanie klubu z Bielska-Białej bez straconej bramki w najwyższej klasie rozgrywkowej. W tej historycznej chwili swój duży udział miał właśnie Bąk. – To był nasz największy cel – nie stracić gola. Szkoda, że nie udało się wywalczyć trzech punktów. Zwycięstwo byłoby naprawdę dużym przełamaniem – powiedział golkiper Podbeskidzia.
Dwa remisy w trzech meczach to jak na absolutnego beniaminka wynik nie najgorszy, ale tylko zwycięstwa mogą oddalić Podbeskidzie od strefy spadkowej. – U siebie trzeba wygrywać. Musimy wywalczyć jesienią tyle punktów, aby wiosną grało nam się spokojniej. Same remisy nam nie wystarczą ani nas nie zadowolą – dodał zawodnik.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.