– Jesteśmy nastawieni bardzo bojowo przed rewanżem. Chociaż przegraliśmy pierwsze spotkanie na własnym stadionie, to nie składamy broni. Wierzymy, że przy Łazienkowskiej możemy zapewnić sobie awans. Stać nas na wygraną w Warszawie. Udowodniliśmy to jesienią, kiedy pokonaliśmy Legię 3:0 – powiedział obrońca Lechii Gdańsk, Krzysztof Bąk. Podopieczni Tomasza Kafarskiego przegrali pierwszy mecz półfinałowy Pucharu Polski z Legią Warszawa 0:1 i w rewanżu muszą strzelić dwie bramki, by myśleć o awansie do finału.
Dobrym omenem może być mecz z rundy jesiennej, kiedy to przy Łazienkowskiej Lechia zgładziła gospodarzy w stosunku 3:0. – Oczywiście pamiętamy tamto spotkanie, jednak moim zdaniem nie powinniśmy jej rozpamiętywać. Od października w obu drużynach zaszły spore zmiany, więc nie powinniśmy sugerować się tamtym rezultatem. W środę zapiszemy nowy rozdział w historii potyczek Legii i Lechii. Mam nadzieję, że będzie on korzystny dla nas – zapowiada wychowanek Polonii Warszawa.
– Ostatnio nam i legionistom nie idzie najlepiej. Warszawiacy słabo prezentują się w lidze, my mamy problemy ze strzelaniem goli. Niewykluczone, że to spotkanie może być meczem na tzw. przełamanie. Moim zdaniem zwycięzca tego dwumeczu poprawi swoje notowania również w Ekstraklasie, dlatego stawka będzie duża – przyznaje Bąk.
Rewanż półfinału Pucharu Polski pomiędzy Legią a Lechią rozpocznie się o 18:30. Na zwycięzcę w finale czeka Lech Poznań.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.