Barca bez ognia, Zieliński z asystą, rekord Mertensa
Starcie pod Wezuwiuszem nie przyniosło rozstrzygnięcia. Napoli zremisowało z FC Barceloną 1:1. Katalończycy są w lepszej sytuacji przed rewanżem na ich stadionie.
Polscy zawodnicy odegrali ważne role w konfrontacji z FC Barceloną(foto Forum)
Już od początku mecz zapowiadał się niezwykle pasjonująco. Obie drużyny po raz pierwszy mierzyły się ze sobą mecz oficjalnej rangi, był to również debiut obu trenerów w rozgrywkach Champions League.
O pierwszych trzydziestu minutach najlepiej jak najszybciej zapomnieć. Żadna z drużyn nie przeprowadziła żadnej, godnej uwagi akcji. Więcej czasu gry przy piłce była drużyna Barcelony, co wcale nie powinno nikogo szczególnie dziwić. Żadna z ekip się nie wychylała i nie odważyła mocniej zaatakować, Napoli grało najprostszymi środkami, bojąc się szybkiej kontry przeciwników i w rezultacie utraty bramki na własnym stadionie.
W dokładnie 30. minucie worek z golami w końcu się rozwiązał. Pierwszoplanową rolę w akcji bramkowej odegrał Piotr Zieliński. Polski zawodnik wywalczył piłkę na połowie Barcelony, wykorzystał wolną przestrzeń tuż przed polem karnym rywala i świetnie dostrzegł biegnącego po drugiej stronie Driesa Mertensa. Belg miał wokół bardzo dużo miejsca, spokojnie przyjął futbolówkę, wypracował pozycję strzelecką i finezyjnym uderzeniem pokonał Ter Stegena.
Dla Mertensa trafienie miało podwójne znacznie. 32-latek wyrównał rekord Marka Hamšíka w liczbie zdobytych goli – obaj maja po 121 trafień w barwach Azzurri.
Napoli mimo prowadzenia wciąż grało swoją spokojną, ułożoną piłkę. Zawodnicy Gattuso nie podpalili się i nie szukali na siłę podwyższenia prowadzenia. Gospodarze zasłużenie schodzili do szatni z jednobramkową przewagą. Zanotowali mniejsze posiadanie piłki, jednak skuteczniej ją rozgrywali i sprawiali wrażenie lepszej drużyny.
Początek drugiej połowy nie różnił się niczym szczególnym od pierwszej części meczu, Barcelona znów była częściej przy piłce, jednak nie wynikały z tego żadne okazje strzeleckie. Przyjezdni wyrównali stan meczu w 57. minucie po fantastycznej, drużynowej akcji. Świetną robotę wykonał Busquets, który podał na wole pole wbiegającemu Semedo. Portugalczyk odegrał piłkę Griezmannowi przed bramkę Napoli i Francuz bez trudu pokonał Ospinę.
Więcej goli w tym starciu nie zobaczyliśmy. Częściej atakowała Barcelona, jednak kolejny mecz z rzędu brakowało jej wykończenia. Coraz bardziej widać brak zawodnika, który kończyłby akcje katalońskiej drużyny strzałem – to skutek braku Luisa Suareza i solidnego zmiennika w miejsce Urugwajczyka.
Wynik remisowy można uznać za sprawiedliwy – obie drużyny zaprezentowały zbliżony do siebie poziom, Napoli nie wystraszyło się faworyzowanego rywala i potencjalne zwycięstwo gospodarzy nie można byłoby nazwać niespodzianką. Barcelona była bezbarwna, pokazała się od tej strony, jaką znamy ją ze starć wyjazdowych w trwającym sezonie.
Na pochwałę zasługuje Piotr Zieliński. Pomocnik oprócz zanotowanej, świetnej asysty, zagrał bardzo dobry mecz i celnie dogrywał futbolówki kolegom, aż 90% jego podań znajdowało odbiorcę. Arkadiusz Milik wszedł na plac gry w 54. minucie i mimo że nie oddał ani jednego strzału w tym meczu, wykonał solidną robotę pod bramką Barcelony i bardzo dobrze rozprowadzał futbolówkę do swoich partnerów. Występ naszych zawodników w tym spotkaniu można jak najbardziej zaliczyć do udanych.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.