Barca już w gazie, Real jeszcze w blokach. W środę mecz na Santiago Bernabeu!
Po niedzielnej porażce Realu Madryt z Getafe kibice Barcelony natrząsają się z Królewskich i dogryzają fanom madryckiego zespołu, że nie spodziewali się w nowym sezonie walki Realu o utrzymanie. Ten się jednak śmieje, kto się śmieje ostatni: Real, choć rozgrywki rozpoczął w ślamazarnym stylu, w środę na własnym obiekcie może zdobyć pierwsze trofeum w sezonie – Superpuchar Hiszpanii. Wszystko dzięki niezłemu wynikowi osiągniętemu na obiekcie odwiecznego rywala.
Królewscy w pierwszej połowie zeszłotygodniowej potyczki na Camp Nou praktycznie nie istnieli. Barcelona zdominowała mistrzów Hiszpanii tak wyraźnie, że aż zawstydzająco. Druga część gry przyniosła zadziwiające zwroty akcji: Blaugrana choć wygrać powinna w stosunku 4:1, po nieskutecznym zachowaniu Messiego w sytuacji sam na sam, a następnie katastrofie a’la Valdes wygrała tylko 3:2. Co by jednak nie mówić, Real w grze o Superpuchar pozostał nie dzięki wysokiej formie, a szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Forma Królewskich na początku nowego sezonu pozostawia bowiem wiele do życzenia.
Pojawiły się jednak teorie, popierane między innymi przez Leszka Orłowskiego, według których słaba forma Realu w sierpniu to ruch zaplanowany przez Mou, mający przynieść większą świeżość zespołowi ze stolicy w decydującym fragmencie sezonu. -Tak naprawdę Mourinho stanął tego lata przed dosyć trudnym zagadnieniem: jak udoskonalić doskonałe – pisze w najnowszym tygodniku Piłka Nożna Orłowski.
– Bo do czego w istocie rzeczy można się przyczepić, jeśli chodzi o grę Realu w poprzednich rozgrywkach? W lidze madrytczycy pobili rekord liczby zdobytych punktów i strzelonych goli. Nie wygrali Ligi Mistrzów, ale niewątpliwie szli w dobrym kierunku, tylko zabrakło im szczęścia, nie złożyło się. W zasadzie najlepiej byłoby niczego nie ruszać w zespole. Jednak kto nie idzie do przodu, ten się cofa, głosi stare porzekadło. Dlatego, wydaje się, Mourinho postanowił jednak trochę pomajstrować: nie przy taktyce gry czy składzie, lecz rozłożeniu sił – czytamy w artykule pt. „Skrzydła i ołowiane nogi”.
– Skoro piłkarzom jadącym na najwyższym biegu od początku poprzedniego sezonu zabrakło w decydującym momencie, czyli kwietniowym trójmeczu z Bayernem Monachium i Barceloną, świeżości, by zarówno pokonać Barcę w lidze, jak i wyeliminować Bayern w Champions League, to teraz drużyna wystartuje z niższego pułapu, by maksymalną wysokość przelotu osiągnąć wiosną. Tak przynajmniej można interpretować to, jak wygląda obecnie Real w porównaniu z sytuacją sprzed roku, bo Mourinho oczywiście sam tajników swojej kuchni nie zdradza – zauważa Orłowski.
Dwa strzelone na Camp Nou gole pozwalają Mourinho realnie myśleć o zniwelowaniu minimalnej straty z pierwszego meczu i sięgnięciu po puchar. Aby się tak jednak stało, piłkarze z Madrytu w środę zagrać muszą o wiele lepiej, niż miało to miejsce w niedzielę. Cristiano Ronaldo sprawiał wrażenie przygaszonego, blok defensywny popełniał dziecinne błędy. Z Barceloną to nie przejdzie.
Pozytywy przed rewanżem? Cristiano Ronaldo w wywiadach zapowiadał, że odpowiednia dyspozycja przyjdzie dokładnie w momencie, gdy rozpoczynał się będzie rewanżowy mecz z Barcą. Kolejny pozytyw? Po zderzeniu z czołgiem (interweniującym Casillasem) i wyleczeniu głowy (rzecz jasna w fizycznym aspekcie) do składu wróci filar i podpora Realu – Pepe. Jeśli ktoś czeka na jakieś spektakularne roszady w składach, na pewno się przeliczy. Niespodzianek nie będzie. Zagrają wszyscy ci, których walkę oglądaliśmy już wielokrotnie. To powtarzalność, która nigdy się nie znudzi.
Początek meczu o godzinie 22:30. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi TVP 1.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.