To były piękne zawody. Niedzielne Gran Derbi mogą kandydować co najmniej do meczu dziesięciolecia. W konfrontacji na Estadio Santiago Bernabeu było wszystko – mnóstwo sytuacji pod obiema bramkami, wspaniałe gole i zawrotne tempo. Były też błędy sędziego.
Napisać, że Undiano Mallenco wypaczył wynik meczu, byłoby jednak bardzo krzywdzące. Bo jeżeli wziąć pod uwagę trzy podyktowane jedenastki, to na pewno nie powinno być karnego dla Realu. O ile można jeszcze dyskutować czy był faul na Andresie Inieście, o tyle przewinienie na Neymarze i czerwona kartka dla Serigo Ramosa były ewidentne.
Rozgoryczeni piłkarze Realu po spotkaniu oczywiście uznali, że winny całego zła jest Mallenco, ale wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tak naprawdę Real powinien mieć pretensje do Messiego i jego kolegów, którzy byli świetnie dysponowani.
Trzeba od razu zaznaczyć, że Real niczym nie ustępował Dumie Katalonii, co wpłynęło na kosmiczny poziom tego widowiska. Blaugrana pokazała, że kryzys formy ma już za sobą, a o wpadkach z Valencią, Sociedad i Valladolid nikt w stolicy Katalonii już nie pamięta.
Będąc szczerym – niżej podpisany był przekonany, że Real pewnie pokona Barcelonę przed własną publicznością. Królewscy w ostatnim czasie znajdują się w zabójczej formie, ale piłkarze Gerardo Martino pokazali, że również potrafią grać galaktyczny futbol. Czy wygrał lepszy? Nie, zwyciężył zespół, który miał więcej szczęścia. Obecnie obie ekipy są równie mocne i wygląda na to, że obie mogą skutecznie przeciwstawić się Bayernowi w Lidze Mistrzów.
W pierwszej połowie największym pozytywnym zaskoczeniem była postawa Angela Di Marii i Karima Benzemy, którzy ciągnęli grę gospodarzy. Cristiano Ronaldo i Gareth Bale tym razem byli nieco w cieniu, ale dobra wiadomość dla kibiców Królewskich jest taka, że inni piłkarze również biorą na siebie odpowiedzialność w tak ważnych bataliach. W zespole Barcelony oczywiście pierwsze skrzypce grał Messi, któremu doskonale akompaniowali Iniesta i Neymar.
Wszyscy piszą o wyścigu Realu z Barceloną, ale mistrzostwo jest również w zasięgu Atletico. Każda z trzech drużyn nie zwalnia tempa, a w ostatniej kolejce sezonu Rojiblancos zmierzą się z Dumą Katalonii na Camp Nou, i właśnie ten mecz może zadecydować o triumfie w Primera Division.
Jedno jest pewne – gdyby Barca przegrała na Estadio Santiago Bernabeu, nie miałaby szans na dogonienie Realu. Jej zwycięstwo sprawia, że walka o pierwsze miejsce dopiero nabiera rozpędu! Więc może dobrze się stało?
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.