Barca w sposób godny wielkiego mistrza zakończyła sezon Primera Division, pokonując na wyjeździe Granadę i pewną ręką stawiając pieczęć na tytule najlepszej drużyny Hiszpanii. Po raz kolejny okazało się, że jest klubem najmniej podatnym na kryzysy z całej światowej czołówki. A w każdym razie – najlepiej, najszybciej, najpiękniej i najniezawodniej z nich wychodzącym. Od dziesięciu już lat po nieudanym bądź średnio udanym sezonie przychodzi wspaniały, a w obrębie konkretnych rozgrywek – po porażce w jednej konkurencji szybko wygrywa się drugą.
Dzieje się tak, ponieważ Barcelona działa trochę na zasadzie perpetuum mobile. Sama wytwarza sobie paliwo do kolejnych sukcesów. A jego źródłem jest know-how w dziedzinie budowania szerokiej kadry zespołu, komponowania jedenastki, dobierania taktyki, przygotowywania narybku w szkółce, tworzenia atmosfery w szatni, dbania o formę fizyczną. Know-how jakiego nie ma nikt inny w świecie.
Latem 2015 roku podpowiedziało ono trenerowi Luisowi Enrique i jego szefom, że nie należy niczego zmieniać, tylko żyć z wypracowanego w poprzednim sezonie kapitału personalno-taktycznego, jak rentier żyje z odłożonej w banku fortuny. I okazało się, że była to słuszna koncepcja, mimo porażki w Lidze Mistrzów. Ale owo samonakręcanie się sukcesów wynika także z faktu, że do Barcelony właśnie garną się najzdolniejsi piłkarze na świecie, jak uczynili to w ostatnich latach mogący przebierać w ofertach Neymar i Luis Suarez, bo to Barcelona daje im najlepszą gwarancję, że nie tylko będą walczyć o trofea, ale je zdobywać, jedno za drugim.
Być może mamy do czynienia z najtrwalszym imperium w historii futbolu. Być może nawet nigdy ono nie upadnie, nigdy nie stoczy się tak, jak stoczyło się imperium Manchester United po odejściu Aleksa Fergusona. Potęga Barcy nie opiera się bowiem na jednym człowieku, czy jest to Pep Guardiola, czy Luis Enrique, czy… Leo Messi. Jest to potęga wiedzy o składnikach i sposobie mieszania ich w wielkim kotle tak, żeby zawsze na końcu wylało się z niego czyste złoto.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.