Barcelona gromi po raz kolejny. Cztery gole Luisa Suareza
Swoje ligowe mecze wygrali w sobotę piłkarze Realu i Atletico, nie zawiodła również Barcelona. Katalończycy pokonali na własnym boisku Sporting Gijon (6:0) i utrzymali pierwsze miejsce w tabeli Primera Division.
Podopieczni Luisa Enrique znali wyniki meczów swoich najgroźniejszych rywali w walce o tytuł mistrzowski i wiedzieli, że muszą zdobyć trzy punkty, by po 35. kolejce nadal piastować fotel lidera. Zgodnie więc z przewidywaniami, Barcelona od początku zdominowała rywala i bardzo szybko, bo już w 12. minucie objęła prowadzenie.
Na listę strzelców wpisał się Leo Messi, który posłał piłkę głową do siatki. Argentyńczyk zdobył tym samym swojego gola nr 25 w sezonie ligowym.
Gospodarze chcieli jak najszybciej rozstrzygnąć losy spotkania i uzyskać przewagę, która zapewni im możliwość spokojnej gry. Jak się jednak okazało, nie było to tak łatwe zadanie, jakby mogło się wydawać. Jedną z najlepszych okazji na podwyższenie wyniku miał Neymar, ale nie udało mu się wygrać pojedynku z Ivanem Cuellarem.
Swoją okazję miał również Sporting. Pod koniec pierwszej połowy zakotłowało się w polu karnym Barcelony, a dwa kolejne strzały gości wybijali z bramki Javier Mascherano i Gerard Pique.
Ostatecznie, przewaga Barcelony została przekuta na drugiego gola, który tak naprawdę przesądził o tym, że komplet punktów zostanie na Camp Nou. Wynik podwyższył znajdujący się w morderczej formie Luis Suarez, dla którego było to już 50. trafienie w sezonie. Bestia!
Jak się jednak okazało, Urugwajczykowi wciąż było mało i dlatego jeszcze przed zakończeniem meczu dorzucił on do swojego dorobku jeszcze dwa gole – oba po pewnie wykorzystanych rzutach karnych. Takie rozstrzygnięcie oznacza, że to właśnie Suarez jest na finiszu rozgrywek ligowych głównym faworytem do zgarnięcia korony króla strzelców, dystansując samego Cristiano Ronaldo.
77: Luis Suárez makes no mistake from the spot once again to net his second hat-trick in a row #FCBSporting#FCBlive (4-0)
Dzieła zniszczenia – tak się wydawało – Sportingu dokonał Neymar, który także otrzymał szansę na uderzenie z jedenastu metrów i równie pewnie pokonał Cuellera. Goście kończyli spotkanie w osłabienie, ponieważ dwie żółte, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Ognjej Vranjes.
Mało? No to tuż przed końcem spotkania jeszcze jednego gola na swoje konto dołożył… a jakże, Luis Suarez. Urugwajczyk dokonał sztuki absolutnie niemożliwej, ponieważ w drugim kolejnym meczu czterokrotnie udało mu się pokonać bramkarza rywali.
Wynik już do końca nie uległ zmianie, a po meczu równie dużo co o wyczynie Suareza, będzie się mówiło o kiepskim sędziowaniu.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.