Szlagier 7. kolejki Primera Division dla Sevilli. Drużyna Grzegorza Krychowiaka pokonała przed własną publicznością Barcelonę (2:1) i dała jasny sygnał, że powoli wychodzi z dołka formy.
Sevilla okazała się lepsza od Barcelony (foto: G.Wajda)
Obie drużyny grały w środku tygodnia w rozgrywkach Ligi Mistrzów, jednak absolutnie nie było po nich widać zmęczenia. Mecz od początku był toczony w niesamowitym tempie i mógł zadowolić najbardziej wybrednych kibiców.
Sevilla prezentuje się w tym sezonie dość przeciętnie, jednak Krychowiak i spółka ani myśleli, by oddawać pola wyżej notowanemu przeciwnikowi. Trzeba jednak pamiętać, że Barcelona przystąpiła do tego spotkania bardzo poważnie osłabiona, a Luis Enrique nie mógł skorzystać z usług m.in. Leo Messiego czy Andresa Iniesty.
Decydujący dla losów spotkania był czas tuż po zmianie stron. Pomiędzy 52. i 58. minutą Sevilla zdobyła dwa gole – ich autorami byli Michael Krohn-Dehli i Vicente Iborra. Barcelona po takich ciosach już się nie podniosła, chociaż walczyła do końca.
Na kwadrans przed końcem gola kontaktowego strzelił Neymar, który wykorzystał rzut karny, jednak na więcej ekipa z Katalonii już sobie pozwolić nie mogła i trzy punkty zostały na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan.
Wspomniany Grzegorz Krychowiak przebywał na boisku od początku do końca, a swój występ okrasił żółtą kartką. Polak został ukarany już w 19. minucie meczu.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.