Barcelona – Valencia, czyli punkty jak haust tlenu
33. kolejkę La Liga zakończy dziś wieczorem
mecz na Camp Nou, w którym Barcelona podejmie Valencię. To może być spotkanie,
który rozstrzygnie o losach tytułu.
Kibice Barcelony tęsknią za takimi obrazkami. Czy trio MSN odświeży im w niedzielę pamięć?
Po wczorajszym zwycięstwie Realu nad Getafe przewaga
ekipy z Katalonii nad Królewskimi zmalała do jednego punktu (a niedawno wynosiła
dwanaście). Łatwo sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli dziś Barca nie wygra, a
punkty zdobędzie także Atletico. W obu madryckich klubach zapanuje stan
euforii, zaś w Barcelonie przygnębienia i choć ekipa Luisa Enrique pozostanie liderem,
to wyczerpie margines błędu. Natomiast pokonanie Valencii, która tydzień
wcześniej ograła Sevillę demonstrując wzrost formy i, przede wszystkim,
niesamowitą determinację, będzie jak mocne uderzenie pięścią w stół i pokazanie
rywalom ze stolicy, że odpadnięcie z Champions League nie wpłynęło destrukcyjnie
na zespół obrońcy trofeum. Może skłonić madryckie kluby, by jednak skupiły
się na przygotowaniach do półfinałów Ligi Mistrzów. W grze jest więc o wiele
więcej niż zwykłe trzy punkty.
Luis Enrique na wczorajszej konferencji prasowej
zajął się trochę zaklinaniem rzeczywistości, mówiąc, że jego zespół znajduje
się w lepszym stanie fizycznym niż rok temu o tej porze. Trudno się z nim
zgodzić, ale cel jego dywagacji jest jasny: przekonać piłkarzy, że mogą, że
dadzą radę, że mają jeszcze trochę paliwa w bakach. Podkreślał też, że we wszystkich
przegranych meczach walczyli wzorowo i że szybko po każdej porażce dochodzą do
siebie, czyli ich psychika znajduje się we właściwym stanie. Z tym też nie do
końca można się chyba zgodzić, zwłaszcza w odniesieniu do Daniego Alvesa.
Brazylijczyk zamieścił w sieci filmik, na którym, przyodziany w perukę, robi
sobie żarty z odpadnięcia z Ligi Mistrzów… Lucho bronił swojego zawodnika, ale kibice
prawdopodobnie przywitają go dziś gwizdami.
Alves nie będzie jednak najważniejszą
postacią wieczoru. Barca wygra, jeśli przebudzi się jej tridente. A Luis Suarez
w lidze nie strzelił gola od 6 marca, zaś Messi notuje najgorszą w karierze klubowej
passę pięciu spotkań bez gola i asysty. Che są dla obu znakomitym rywalem na
przełamanie. Przecież Barca 2 lutego w półfinale Copa del Rey pokonała u siebie
Valencię 7:0, Luis Suarez strzelił cztery gole, a Messi – trzy. Luis Enrique z
pewnością przypomniał podopiecznym tamten mecz, by jeszcze podnieść ich morale.
Zatem o 20.30 na Camp Nou będzie obowiązywała tylko jednak komenda: cała
naprzód!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.