Wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. szkoleniowych Antoni Piechniczek, postanowił zabrać głos w sprawie ostatnich roszad na ławkach trenerskich zespołów występujących w T-Mobile Ekstraklasie. Byłemu selekcjonerowi kadry nie podoba się, to co dzieje się obecnie w ŁKS-ie i Jagiellonii Białystok.
W obu wyżej wymienionych drużynach ludźmi odpowiadającymi za wyniki sportowe zostali Piotr Świerczewski i Tomasz Hajto, którzy nie posiadają odpowiednich uprawnień. Kluby poradziły sobie jednak z taką sytuacją, zatrudniając na posadach oficjalnych trenerów tzw. „słupy”, czyli szkoleniowców, którzy odpowiednie licencję posiadają. Piechniczek nie ma jednak wątpliwości odnośnie realnych sytuacji w Łodzi i Białymstoku.
– Nie możemy robić lipy i przydzielać licencje każdemu, kto argumentuje chęć jej zdobycia faktem, że grał w Bundeslidze czy lidze francuskiej – powiedział wiceprezes PZPN podczas wywiadu dla dziennika „SPORT”.
– Co ma do stracenia Świerczewski? Żadnego dorobku, niczym nie ryzykuje. Jak spuści ŁKS z ekstraklasy, to powie: nie udało się, nie było szans – kontynuował. – I taki człowiek ma jeszcze czelność „napieprzać” na PZPN? Twierdzić, że z Tomkiem Hajtą poprowadziliby reprezentacje nie gorzej, niż Franciszek Smuda. Gdy tego słucham, gdy widzę, jak obraża innych, to sobie myślę, jak bym cię złapał synu, to bym cię skrócił o głowę. Tylko czy ja mam się z nim bić? – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.