Wicemistrz Włoch narzucił Blaugranie swoje warunki i zasłużenie wygrał. To drugie zwycięstwo Nerazzurrich w tej edycji Ligi Mistrzów.
Inter od początku spotkania pokazał, że tanio skóry Barcelonie nie sprzeda. Podopieczni Simone Inzaghiego nie tylko skutecznie neutralizowali większość ataków Barcelony, ale również często zapuszczali się pod bramkę Blaugrany i zmusili Marc-Andre ter Stegena do wielu interwencji. Swoich sił z dystansu próbował Hakan Calhanoglu. Jeden mocny strzał Turka obronił bramkarz Barcy, ale przy kolejnym nie miał nic do powiedzenia. Pomocnik gospodarzy w doliczonym czasie pierwszej połowy oddał plasowany strzał zza szesnastki, który trafił do siatki tuż przy lewym słupku. Tym samym wicemistrz Włoch spuentował dobrą dyspozycję i wyszedł na prowadzenie. Goście z Hiszpanii byli apatyczni, bezzębni, nie potrafili stworzyć takiego zagrożenia jak w poprzednich meczach ligowych czy Ligi Mistrzów. Robert Lewandowski nie dostawał zbyt wielu piłek, próbował działać samodzielnie, lecz nie zrobił niczego, co mogłoby zagrozić Andre Onanie. Bardzo aktywny był Ousmane Dembele, ale Francuz często podejmował złe decyzje, przez co większość jego ataków paliła na panewce.
Dla drużyny Barcelony kluczowa była reakcja na słabą pierwszą połowę. Po zmianie stron podopieczni Xaviego mieli większą przewagę, ale nadal zmagali się ze sporymi problemami w ofensywie. Inter oddał im pole, lecz świetna organizacja gry włoskiego zespołu sprawiała Blaugranie duże trudności. W dwóch sytuacjach Katalończycy byli blisko gola. Najpierw słupek pokrzyżował plany Dembele. Potem gol Pedriego nie został uznany z powodu zagrania ręką, jakiego we wcześniejszej fazie akcji dopuścił się jeden z graczy Dumy Katalonii.
Inter zasłużenie zdobył dziś trzy punkty. Simone Inzaghi, który według włoskich mediów grał dziś o posadę, świetnie przygotował swój zespół na mecz z Barceloną. Dzisiejsza wygrana daje „Nerazzurrim” awans na drugie miejsce w tabeli. Blaugrana jest trzecia.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.