O tym, że w argentyńskim futbolu dzieje się źle pisaliśmy wiele razy. Ale że nie ma pieniędzy, by zorganizować mistrzostwa mające wystartować już w lutym, nie ma telewizji, która miałaby je pokazać, nie ma zarządu federacji, a jest za to decyzja ministerstwa pracy o postępowaniu wobec klubów w związku z zaległymi pensjami, to już nowości rodem z komedii absurdu.
Argentyńskie kluby są zdesperowane, federacja AFA organizująca rozgrywki ligowe zalega im 21,5 mln euro. Ponoć bez tych pieniędzy kluby nie ruszą, a już od początku jesieni wypłat piłkarzom i trenerom nie płacą. Piłkarzy w obronę wzięło ministerstwo pracy i zagroziło blokadami kont i restrykcjami za łamanie praw pracowniczych.
Wieczny chaos
Oznacza to wyprzedaż zawodników, a propozycje takie jak chińska za Carlosa Teveza są wprost błogosławieństwem dla klubu. Carlitos nie dosyć, że pozwoli klubowi zgarnąć kilkanaście milionów euro z tytułu transferu, to jeszcze odciąży budżet od wypłacania najwyższej pensji w całej lidze. Tevez dla gry w Boca Juniors zrezygnował z podwyżki w Juventusie, zrezygnował z oferty od Simeone z Atletico Madryt, a teraz rezygnuje z marzeń o końcu kariery w ukochanym klubie, by… jeszcze raz go wesprzeć. Boca z pieniędzmi za Teveza i bez płacenia czterech milionów euro jego pensji ma szansę przetrwać sezon. Sam napastnik na otarcie łez dostał najwyższą gażę świata, w wysokości 40 milionów dolarów rocznie. Pogra w Chinach ze dwa lata, odkuje się, da Boce stanąć na nogi i pewnie jeszcze raz wróci na stare śmieci. Bo w Argentynie stara miłość nie rdzewieje.
Do tej pory liga argentyńska kojarzyła się z dziwacznymi systemami rozgrywek, a to dwóch mistrzów w trakcie roku kalendarzowego, a to ostatnio rozciągnięcie ligi do 30 drużyn, a to próby skrócenia ligi, ale w sumie bez pomysłu na liczbę zespołów w nowym układzie. Dopóki twardą ręką federacją rządził dyktator Julio Grondona, wszyscy skakali jak zagrał, lecz kiedy umarł – zapanowały bezkrólewie i wyłażące na wierzch kompromitujące wpadki. Mieliśmy więc 75 głosujących na prezydenta federacji i… remis 38 do 38. Mieliśmy interwencję FIFA i prezydenta Argentyny, które usunęły p.o. szefa federacji Luisa Segurę bo ów tak się przyzwyczaił do stołka, że oddać go nie chciał. Od blisko ośmiu miesięcy federacją tymczasowo kieruje szef Komitetu Regulacji zatwierdzonego przez FIFA „do czasu wyborów prezydenta”. A że nie znany jest nawet termin wyborów, więc tymczasowość ciągnie się jak za Luisa Segury.
Ciągną się też za federacją długi, bo sprawa FIFAgate ukazała, iż prominentni działacze federacji żyli po królewsku za pieniądze wypracowane przez kluby i reprezentacje. Dopóki krajem kierowała Cristina Kirchner nad działaczami rozpostarty był parasol ochronny. Mauricio Macri go schował. Państwowe firmy przestały pompować publiczne pieniądze w państwową telewizję, która za darmo wpuszczała w internet mecze 30 drużyn ligi argentyńskiej. Skazana na finansową klęskę, policzona na polityczny zysk Cristiny Kirchner akcja „Futbol Para Todos” padła z końcem roku.
Oczywistym – dla zdrowo myślącej jednostki – jest fakt, iż rozgrywki z kraju Messiego, Aguero, Higuaina, Di Marii, Dybali czy Simeone i Sampaoliego pokazywać chce każdy. I rzeczywiście, globalne koncerny wystartowały z propozycjami. Najpierw amerykański Turner (właściciel między innymi CNN, HBO) wespół z FOX zaproponowali 2,2 miliarda pesos za najbliższy sezon i sukcesywny wzrost stawek przy jednoczesnej redukcji drużyn w lidze. Kluby i federacja odrzuciły ofertę, a na scenę wkroczyli kolejni giganci – ESPN wespół z Mediaset. Oferta znacznie wyższa, ale też bardziej restrykcyjna. 3,5 mld pesos i najmniej 10 lat gwarancji na pokazywanie ligi, zgoda na 30 drużyn w pierwszym sezonie, ale potem sukcesywne zmniejszanie ligi.
W zasadzie wszystko powinno pójść jak z płatka. Amerykanie zrobią dobry produkt, dobrze zapłacą, liga stanie na nogi. Problem w tym, że nie ma ochotników, by dać się skrócić do II ligi. Jeśli prawdą są plotki o sześciu spadających przez najbliższe dwa sezony przy dwóch wracających z niższej klasy rozgrywkowej, wiele znanych ekip może zlecieć i szybko do podziału naprawdę słodkiego tortu nie powrócić. Jeszcze raz więc okazuje się, że raz danych przywilejów po dobroci nikt nie odda. I tu wychodzi drugi z ważnych problemów, wybory prezydenta AFA. Tymczasowo rządzący, 72-letni Armando Perez, ma poważne kłopoty kardiologiczne i od dwóch tygodni leży w szpitalu, młody wilk Mauricio Tinelli rwie się więc do elekcji, niemniej… ani jeden ani drugi nie może liczyć na lojalnych wyborców. Dlatego ustalenie terminu wyborów to tak naprawdę kwestia wybrania kalendarza i sposobu prowadzenia rozgrywek ligowych w najbliższych latach.
Idzie nowe?
Boca i River rozgrywają swoje zawody niezależnie od reszty ligi. Co rusz prezydenci obu klubów zmieniają zdanie i raz deklarują powołanie niezależnej od AFA Super Ligi, to znów chcą organizować Super Ligę dla całej Ameryki Południowej, a ostatnio wyskoczyli z naprawdę ciekawym pomysłem. Grożą, że wobec braku porozumienia co do nadawcy rozgrywek ligowych, sami wyprodukują sygnał i zajmą się jego dystrybucją. Innymi słowy – zlecą kręcenie i wysłanie sygnału na satelitę i do internetu wybranej przez siebie telewizji, a ludzie będą płacić pey-per-view na ich konta. W Ameryce Południowej to nic nowego. Tak działa cała liga chilijska, bo federacja utworzyła joint-venture z telewizją CDF, dzięki czemu możemy oglądać tamtejsze rozgrywki na polskich tabletach i komputerach po opłaceniu abonamentu.
Meksykanie poszli jeszcze inną drogą, u nich każdy klub sam negocjuje sprzedaż praw. W efekcie trzy telewizje skupiły większość meczów, ale na przykład Chivas nowy kontrakt podpisał z Netfliksem. I właśnie Netflix i Amazon mogą być odbiorcami meczów Boca i River w najbliższym roku, sugerują argentyńscy medioznawcy. Mogą też powstać Boca TV czy River TV, wzorowane na najbardziej rozbudowanej klubowej telewizji na świecie, Benfica TV, która do końca tego sezonu posiada na wyłączność prawa do meczów wszystkich sekcji Benfiki na własnym stadionie czy hali.
Argentyński futbol pogrążył się w jeszcze większym chaosie niż ten tradycyjny, a decyzje Messiego o odejściu z kadry, a potem o powrocie, Teveza o wyjeździe do Chin wcale nie znaczą tego samego, co znużenie kadrą Niemców po mundialu 2014 czy wyjazdy na saksy do MLS angielskich gwiazd Premier League. W Argentynie to walka o przetrwanie, a nie zapewnienie sobie komfortu psychicznego przed sportową emeryturą.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.