– Jestem bardzo zadowolony z postawy drużyny. Pokazaliśmy charakter, walkę do końca. Mieliśmy dwustuprocentową okazję, mieliśmy karnego i mogliśmy wyjechać z kompletem punktów – mówił Maciej Bartoszek po bezbramkowym meczu Bełchatowa w Warszawie.
Przed tym meczem wszyscy dopisywali już trzy punkty Polonii, która miała jeszcze walczyć o europejskie puchary. GKS, już pogodzony z losem, walczył jedynie o prestiż. Tymczasem, nie licząc końcówki spotkania, to raczej goście sprawiali lepsze wrażenie. Zatrzymał ich znakomicie interweniujący Michał Gliwa, m.in. siedem minut przed końcem broniąc rzut karny Mateusza Cetnarskiego. – Wszystko dobrze nam się układało, szkoda tylko tych sytuacji. Nie wygraliśmy kolejnego meczu na wyjeździe, zremisowaliśmy ósmy raz w tej rundzie. Nie mam pretensji do Cetnarskiego. Co, mam go powiesić? Do karnego byli wyznaczeni Dawid Nowak, właśnie Cetnarski i Marcin Żewłakow. Dawida już nie było na boisku. Mateusz był faulowany, więc moim zdaniem powinien uderzać Marcin. Ale stało się, jak się stało. W ostatniej rundzie gramy z Cracovią. Naszą motywacją będzie porażka z nią na koniec rundy jesiennej, która bardzo nas zabolała. Poza tym gramy ostatni mecz na swoim stadionie i będziemy chcieli godnie pożegnać się z publicznością. Nie wiem, jakie będą moje losy. Tak i kilku zawodników, którym kończą się kontrakty – mówił szkoleniowiec GKS Bełchatów.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.