Marcin Baszczyński był ściągany z Polonii Warszawa do chorzowskiego Ruchu z myślą o konieczności poprawy gry w defensywie zespołu z Cichej. Pierwszy mecz przyniósł jednak nie kubeł, a cysternę zimnej wody na głowę.
Ruch w sparingowym meczu rozegranym w Kamieniu przegrał aż 2:9 z MSK Żylina. Mistrz Słowacji bawił się z Ruchem, jakby grał nie z przedstawicielem ekstraklasy, a IV ligi. – Czuję się, jakbym dostał śnieżną kulą prosto w łeb – mówił po meczu Marcin Baszczyński, dla którego był to pierwszy występ w barwach zespołu z Chorzowa od trzynastu lat.
Kibice Ruchu wciąż nie mogą wyjść z głębokiego szoku pourazowego. Przeglądając klubowe fora nie można jednak przeoczyć wpisów pełnych „szyderki”. Jedni piszą o Baszczyńskim (jak w tytule), inni wymieniają szczęśliwe liczby, które trzeba wytypować w totolotku (wszystkie minuty, w których Ruch stracił gole). Jeszcze inni wymyślają śmieszne memy.
Cóż, jeden pozytyw całej sytuacji chyba można odnaleźć: większego blamażu Ruch w tym roku już chyba nie zaliczy… Choć jeśli będzie prezentował taką grę w rundzie wiosennej, to można spodziewać się szalonej walki ekip z Bełchatowa, Bielska-Białej i Chorzowa o utrzymanie…
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.