O „wyczynie” piłkarzy Ruchu Chorzów w meczu z MSK Żylina kibice w Polsce będą jeszcze długo dyskutować. Wicemistrzowie Polski zostali rozbici przez piąty zespół ligi słowackiej aż 2:9, a spotkanie to był pierwszym po powrocie do Chorzowa dla Marcina Baszczyńskiego.
Były reprezentant Polski wyznał po meczu, że nie tak wyobrażał sobie swój powtórny debiut w barwach Niebieskich. – To było bardzo „fajne” wejście do zespołu… Nie pamiętam, kiedy w czasie mojej kariery do przerwy przegrywałem 0:6. To się chyba nie zdarzyło – powiedział.
– Przyszedłem tutaj poukładać obronę. Będzie trzeba zobaczyć skrót i zobaczymy, jak to wygląda. Chciałbym to poukładać, ale dzisiaj dostałem kulę śnieżną w łeb. Dobrze, że jest trochę czasu, bo może być tak, że za tydzień, dwa zrobimy zdecydowany krok do przodu. Po takim meczu moje cele na pewno są większe – dodał Baszczyński.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.