Nie było drugiej z rzędu sensacji w Bundeslidze, choć niespodzianka – owszem. Bayern grający przez większość meczu w osłabieniu zremisował 1:1 z Schalke.
Bawarczycy w pierwszej kolejce po wznowieniu rozgrywek Bundesligi zostali rozbici przez VfL Wolfsburg i do starcia z Schalke mieli podejść rozdrażnieni. – Nikt nie lubi przegrywać, ale my również musimy raz ulec, żeby poprawić grę – mówił po feralnym spotkaniu Pep Guardiola.
A styl, w jakim jego podopieczni odnieśli ostatnią porażkę, był delikatnie mówiąc daleko od formy z rundy jesiennej. Ośmiopunktowa przewaga nad Wilkami nadal gwarantowała spokój, ale strata czterech goli w jednym meczu musiała boleć.
We wtorek piłkarze Guardioli mieli szansę na rehabilitację. Tylko że znów przyszło im się zmierzyć z silnym przeciwnikiem, który miał ostatecznie potwierdzić, czy Bawarczycy wybudzili się z zimowego snu. Z powodu zawieszenia w ekipie Schalke w starciu nie mógł wziąć udziału Klaas-Jan Huntelaar, a kontuzje wykluczyły m.in. Ralfa Faehrmanna, Seada Kolasinaca i Juliana Farfana. Plusem miał być za to powrót Kevina-Prince’a Boatenga.
W drużynie Bayernu sytuacja kadrowa również daleka była od optymalnej. Wystarczy wspomnieć nieobecność Francka Ribery’ego, Rafinhii czy Filipa Lahma. Na kiladziesiąt minut przed początkiem było wiadomo, że na ławce zasiądzie Robert Lewandowski.
Piłkarze Guardioli mieli od początku ruszyć do ataku, ale wydawało się, że nie potrafią przedrzeć się przez szczelną obronę gości. Po kilkunastu minutach serca kibiców Bayernu przestały na moment bić, bowiem w polu karnym faul na rozpędzonym Sidneyu Samie popełnił Jerome Boateng. Sędzia się nie wahał – pokazał mu czerwoną kartkę i wskazał na „wapno”.
Do piłki podszedł Choupo-Moting i strzelił tak, jak nie powinno się tego robić. Manuel Neuer nie miał problemu z obroną i bawarscy fani mogli odetchnąć. Niewiele później Guardiola dokonał korekty w składzie, wpuszczając na boisko Dantego.
Trzeba przyznać, że do końca pierwszej połowy nie działo się już zbyt wiele ciekawego, pomijając jednak akcję Arjena Robbena. Holender w swoim stylu strzelił zza pola karnego, ale sporo zabrakło do uszczęśliwienia kibiców Bayernu.
Po zmianie stron nastąpiły dwie istotne zmiany – w ekipie Schalke między słupki wskoczył Wellenreuther, natomiast niewiele później Thomasa Muellera zastąpił Lewandowski.
Po Bayernie zupełnie nie było widać, że gra w dziesiątkę. Niezła gra została wreszcie potwierdzona. Najpierw wzdłuż linii końcowej biegł Lewy i nie do końca celowo skierował piłkę do bramki – wówczas sędzia gola nie uznał. Chwilę później Bawarczycy jednak i tak wyszli na prowadzenie po tym, jak Robben strzelił głową swoją 11. bramkę w Bundeslidze.
Radość podopiecznych Guardioli nie trwała długo, bowiem bliźniacza sytuacja miała miejsce pod bramką Neuera. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Sam i Benedikt Hoewedes strzelił nie do obrony. Do końca nic się już nie zmieniło i sędzia zakończył starcie.
Po spotkaniu sytuacja w tabeli nie uległa zmianie – Bayern pozostał na pozycji lidera, natomiast Schalke – na czwartej. W następnej kolejce piłkarze z Gelsenkirchen zagrają z Borussią M’gladbach.
***
W meczu rozegranym w Hanowerze gospodarze zremisowali 1:1 z FSV Mainz. Bramkę dla H96 zdobył Jimmy Briand, natomiast na niecały kwadrans przed zakończeniem starcia wyrównał Elkin Soto. Na kilka ostatnich minut pojawił się na boisku Artur Sobiech.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.