To znakomita wiadomość dla kibiców z Poznania, bo w ostatnim czasie przez fatalną sytuację na runku kluby częściej myślą o sprzedawaniu, niż kupowaniu piłkarzy. W Lechu będzie w zimie inaczej.
– Zimą nie powtórzy się sytuacja transferowa z lata – zapewnia Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha Poznań. – Mamy pieniądze na transfery i chcemy je przeprowadzić.
Podobno poznańscy działacze chcą przeznaczyć na wzmocnienia nawet 700 tys. euro. Kto zostanie więc do Poznania sprowadzony? Na pewno napastnik, który załata dziurę po Artiomie Rudniewie i wyleczy poznański klub z fatalnej gry w ofensywie. Na celowniku Lecha znalazł się także Szymon Pawłowski z Zagłębia Lubin.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.