Wybory w PZPN, zaplanowane na 26 października, nie przyniosą jedynej zmiany na szczytach polskiego sportu. Rekonstrukcję gabinetu rządowego zapowiedział również premier Donald Tusk, a z przecieków dopływających z jego kancelarii wynika, że pierwsza do wymiany jest minister sportu, Joanna Mucha.
Trudno zresztą się dziwić, bo tak niekompetentnego szefa w tym resorcie nie było od dawna. A w III RP – w ogóle. I wiadomo już, kto jest kandydatem na następcę Muchy. Apetytu na ministerialną posadę nie kryje poseł Andrzej Biernat, który jest aktywny także podczas kampanii przed wyborami w PZPN. To on jest ojcem koalicji baronów, która poparła Edwarda Potoka i weszła w alians z Romanem Koseckim.
Biernat będzie zresztą delegatem na zjazd PZPN z ramienia PGE GKS Bełchatów, a to klub, który zawdzięcza posłowi przedłużenie współpracy z tytularnym sponsorem – potentatem energetycznym. Tyle że – jak udało się dowiedzieć „PN” – Biernat dostanie tekę, jeśli okaże się skuteczny w walce o fotel prezesa największego piłkarskiego związku. Zatem jego nominacja na ministra jest uzależniona od wyniku koalicji Koseckiego w wyborach do PZPN.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.