Piłkarze PGE GKS Bełchatów w poniedziałek nie poprawili dorobku punktowego w starciu z Pogonią Szczecin. Portowcy pokonali rywala 1:0 po bramce rzutu wolnego Rogalskiego.
Po kadrowej rewolucji w meczu ze Śląskiem Wrocław trener Artur Skowronek powrócił do najsilniejszego zestawienia Pogoni Szczecin. W pierwszym składzie znalazło się miejsce dla Adriana Budki i Roberta Kolendowicza, którzy w ubiegłym tygodniu byli jedynie zmiennikami. Na boisko powrócił także Maksymilian Rogalski, który nie mógł zagrać ze Śląskiem Wrocław ze względu na nadmiar żółtych kartek.
Po trzech porażkach z rzędu Pogoń do Bełchatowa przyjechała po komplet punktów. Zaangażowanie i determinację było widać już od pierwszych minut, w których goście zupełnie zdominowali boiskowe wydarzenia. Szczególnie aktywny był Edi Andradina, który powrócił na pozycję środkowego pomocnika i skupił się wyłącznie na rozgrywaniu piłki. Po jednym z jego podań bliski pierwszego trafienia w ekstraklasie był Maksymilian Rogalski, ale pomocnika Pogoni powstrzymali obrońcy GKS – u. Wychowanek Rakowa Częstochowa nie miał jednak zamiaru spoczywać na laurach i w 28. minucie dopiął swego. Po faulu na Robercie Kolendowiczu Rogalski podszedł do piłki ustawionej na 25 metrze i pięknym strzałem nad murem dał Pogoni prowadzenie.
W kolejnych minutach utrzymywała się przewaga gości, którzy próbowali pójść za ciosem i szybko strzelić drugą bramkę. Swoich sił próbowali m.in. Adrian Budka i Adam Frączczak, ale w obu przypadkach piłkarzom Pogoni zabrakło odrobiny precyzji. Najlepszą okazję do podwyższenia wyniku zmarnował jednak Takafumi Akahoshi. Japończyk dostał świetną piłkę od Kolendowicza, ograł obrońców GKS – u, ale w sytuacji sam na sam ze Stachowiakiem nie potrafił posłać piłki do siatki.
W ostatnim fragmencie pierwszej połowy przebudzili się gospodarze, którzy jeszcze przed przerwą próbowali doprowadzić do wyrównania. Kilka razy w polu karnym Pogoni zrobiło się gorąco, zwłaszcza za sprawą Marko Simicia i Łukasza Madeja. W bramce gości bardzo dobrze sprawował się jednak Dusan Pernis, który pewnymi interwencjami zapewnił Pogoni prowadzenie do przerwy.
Bramkarz Pogoni dużo więcej pracy miał w drugiej części spotkania. Bełchatowianie z szatni wyszli bowiem bardzo zmotywowani i z impetem rzucili się na rywala. Już w 46. minucie do wyrównania mógł doprowadzić Simić, który wykorzystał błąd Dąbrowskiego i znalazł się oko w oko z Pernisem. Doświadczony Słowak dobrze skrócił jednak kąt i nie pozwolił rywalowi na posłanie piłki do siatki.
W kolejnych minutach obraz spotkania nie uległ zmianie. Gospodarze próbowali doprowadzić do wyrównania, ale robili to bardzo nieudolnie. Portowcy natomiast bardzo dobrze grali w obronie i szukali swoich szans w kontratakach. W końcowych minutach bliski podwyższenia wyniku był Takafumi Akahoshi, który po świetnym podaniu od Frączczaka stanął oko w oko ze Stachowiakiem. Japończyk zbyt długo zwlekał jednak z oddaniem strzału i pozwolił obrońcom gospodarzy na zablokowanie uderzenia. Ostatecznie żaden z zespołów nie zdołał jednak trafić do siatki i mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Pogoni 0:1.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.