Nie milkną echa brutalnego zagrania Marcina Wasilewskiego, po którym ze złamanym nosem oraz podejrzeniem urazu głowy i kręgosłupa do szpitala trafił Peter Delorge. – Ktoś musi go powstrzymać – mówi poszkodowany.
Przypomnijmy: Podczas niedzielnego meczu ekipy Wasilewskiego z St-Truiden Polak w bezpardonowy sposób zaatakował kapitana miejscowych, Petera Delorge. Telewizyjne powtórki wykazały, że Wasilewski przewinienia dopuścił się z pełną premedytacją. Zresztą oceńcie sami.
– Komisja musi się tym zająć. Ktoś musi powstrzymać Wasilewskiego, bo jeśli takie zagranie ujdzie mu na sucho, to kto wie, co się wydarzy w następnych – pyta na łamach Super Expressu poszkodowany piłkarz St-Truiden. – Lekarze powiedzieli mi, że ten faul Wasilewskiego mógł mieć o wiele poważniejsze skutki, bo gdyby trafił mnie łokciem kilka centymetrów wyżej, to całkowicie złamałby mi nos. A gdyby to było kilka centymetrów niżej, wybiłby mi zęby – kontynuuje Delorge.
Piłkarz dodaje jednocześnie, że czucie w rękach i nogach odzyskał dopiero w karetce pogotowia wiozącej go z boiska do szpitala. Gracz przeżył prawdziwe chwile grozy.
Delorge: – Pamiętam sekundy sprzed ataku. Spojrzałem na Wasyla, gdy biegł w moim kierunku. Patrzył tylko na mnie, nie na piłkę. Obejrzałem na wideo dwa razy to zajście, widziałem też sekwencję 5-6 zdjęć w belgijskiej prasie. Nie twierdzę, że Wasyl chciał mnie wysłać do szpitala, ale chciał mnie sfaulować. To pewne.
Mówi się, że Wasilewski zostanie ukarany sześcioma meczami pauzy. My chcemy jednak zwrócić uwagę na coś innego. Kilkanaście dni temu Adam Godlewski z tygodnika Piłka Nożna przeprowadził z Wasylem bardzo obszerny wywiad. Czytamy w nim między innymi:
– Selekcjoner Franciszek Smuda twierdzi, że po pańskim powrocie na boisko natknął się na zupełnie innego Wasyla. Takiego, co to znacznie częściej używa podczas meczu głowy niż sporego arsenału zagrań na pograniczu faulu. To wpływ traumatycznych doświadczeń związanych z kontuzją czy może upływu czasu? – O, to ciekawe, bo bardzo podobne wnioski wyciągnął mój klubowy szkoleniowiec. Oczywiście, tak poważny uraz nie mógł pozostać bez wpływu na moją grę, ale myślę, że zadziałał także upływ czasu. Nie jestem już młodzieniaszkiem, swoje na boisku widziałem i rozegrałem, więc nadeszła pora na refleksję dotyczącą sposobu gry. Kiedyś górę brały emocje i porywczy charakter, dziś – raczej rozwaga. To chyba jednak naturalna kolej rzeczy i nie wydaje mi się, abym był pod tym względem jakimś odosobnionym przypadkiem.
Wszystko ładnie, pięknie, znakomicie. Pytanie jednak brzmi: o jakiej rozwadze prawi polski obrońca? Mówić można wiele, ale nie jest prawdą, że Wasilewski zmienił styl, na boisku hamuje się każdorazowo, a poza nim przeprowadza staruszki na pasach. Ten, kto naprawdę śledzi poczynania Anderlechtu w belgijskiej ekstraklasie dobrze wie, że Wasilewskiemu zdarzają się kretyńskie faule.
Przykład? Tuż przed meczem z Portugalią przez Belgię przetoczyła się dyskusja nad postawą polskiego obrońcy. Wasyl o mały włos nie złamał wówczas nogi Kevinowi De Bruynowi. Piłkarz Genk zanim padł na murawę widział, że nienaturalnie wykręca mu się noga. Oczywiście po brutalnym zagraniu Wasilewskiego. Polak tłumaczył się wówczas, że był to przypadek. Jak widać, obrońcy polskiej kadry wyjątkowo często zdarzają się podobne przypadki.
Jakkolwiek infantylnie nie zabrzmiałaby więc poniższa konkluzja, i tak się na nią decydujemy. Wasyl zapomniał chyba, co spotkało go w sierpniu 2009 roku i jak wielkie męczarnie psychiczne przeżywał, gdy walczył o powrót na boisko… Owszem, piłka nożna to nie balet, ale również nie mały plac przed dyskoteką w Wągrowcu w nocy z piątku na sobotę.
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.
Michał Nalepa znalazł nowy klub! Opowiedział o życiu w Turcji
Był bez klubu od września, kiedy to rozwiązano z nim kontrakt ze względu na limit obcokrajowców, a po kilku miesiącach czekania wiemy, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Opowiedział nam o tym, jak żyje się w Kraju Półksiężyca.