PAOK Saloniki w bardzo słabym stylu żegna się z eliminacjami Ligi Mistrzów. Grecy przegrali przed własną publicznością aż 1:4 z Benfiką Lizbona.
Argentyńczyk Salvio dorzucił sporą cegiełkę do awansu Benfiki, wykorzystując dwa rzuty karne
Grecki zespół był w bardzo dobrej sytuacji przed spotkaniem rewanżowym. PAOK przywiózł z Portugalii remis 1:1, a przed własną publicznością nie zwykł przegrywać. W poprzednim sezonie w greckiej ekstraklasie u siebie przegrał tylko dwa razy na 15 meczów.
Drużyna z Salonik szybko ruszyła do ataków i chciała otworzyć wynik spotkania. W 5. minucie zrobiło się groźnie po strzale Limniosa, ale piłkę zablokował jeden z obrońców Benfiki i gospodarze wywalczyli tylko rzut rożny.
Osiem minut później PAOK dopiął swego. Miejscowi świetnie rozegrali rzut wolny z ok. 40 metrów, wymienili kilka podań przed polem karnym rywali, w końcu Mauricio otrzymał prostopadłe podanie w pole karne, wystawił futbolówkę AleksandarowiPrijoviciowi, a były napastnik Legii Warszawa posłał piłkę do pustej bramki. Bardzo przyjemnie się patrzyło na tę akcję, ale to był koniec dobrych informacji dla kibiców gospodarzy tego wieczora.
Benfica nie potrzebowała wiele czasu na odpowiedź i już w 20. minucie doprowadziła do remisu. Pizzi dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Jardela, który pokonał golkipera PAOK-u.
Lizbończycy nieoczekiwanie chwilę później otrzymali prezent od gospodarzy, a dokładnie od bramkarza Paschalakisa. Golkiper za wszelką cenę chciał uratować wychodzącą za linię końcową piłkę, zaliczył złą interwencję, futbolówkę przejął Cervi i bramkarz złapał go za nogi. Arbiter słusznie podyktował rzut karny, który na gola zamienił Salvio.
W 35. minucie kibice gospodarzy mogli cieszyć się z wyrównania. Bardzo groźny strzał głową oddał LeoMatos, ale bramkarz Benfiki popisał się świetną paradą i odbił futbolówkę na rzut rożny.
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i nie inaczej było tym razem. Cervi dograł z lewej strony do Pizziego, ten przyjął piłkę na 15. metrze i mocnym strzałem przy słupku podwyższył prowadzenie przyjezdnych.
W drugiej połowie Benfica wyprowadziła jeszcze jeden cios. W 49. minucie FernandoVarela pociągnął za koszulkę Jardela i arbiter po raz drugi wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego kolejny raz podszedł Salvio i znowu się nie pomylił. To był już absolutny pogrom. 1:4.
Ekipa z Salonik chciała zmniejszyć rozmiary porażki. Chwilę po stracie czwartego gola doskonałą sytuację miał Prijović, ale snajper PAOK-u trafił tylko w poprzeczkę.
Od 76. minuty sytuacja gospodarzy jeszcze mocniej się skomplikowała. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Matos i PAOK ostatni kwadrans musiał grać w dziesiątkę. Do końca spotkania jednak nic już się nie wydarzyło i Benfica spokojnie awansowała do fazy grupowej.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.