Remisem zakończył się inauguracyjny mecz 3. kolejki Premier League. Manchester City podzielił się na wyjeździe punktami z Wolverhampton Wanderers (1:1). Spotkaniu towarzyszyły niestety spore kontrowersje sędziowskie.
Manchester City stracił pierwsze punkty w tym sezonie (fot. Reuters)
Gdyby ktoś włączył telewizor podczas trwania pierwszej połowy meczu na Molineux, to miałby problem z tym, by zorientować się, że na boisku walczą ze sobą piłkarze mistrza Anglii i beniaminka. Wolverhampton mimo zaledwie punktu wywalczonego w dwóch poprzednich kolejkach, ani myślał, by tanio sprzedawać swoją skórę podczas starcia z wyżej notowanym rywalem i dlatego poziom spotkania mógł zadowolić nawet tych najbardziej wybrednych kibiców.
Akcja przenosiła się to pod jedno, to pod drugie pole karne, a mecz toczył się w bardzo szybkim tempie. Swoje okazje mieli m.in. Sergio Aguero, który trafił w słupek, czy Raheem Sterling, którego uderzenie w fenomenalny sposób obronił Rui Patricio.
Jeśli chodzi o gospodarzy, to w 20. minucie piłkę do siatki skierował Raul Jimenez, jednak jego trafienie nie mogło zostać uznane, ponieważ chwilę wcześniej złapano go na pozycji spalonej
Na otwarcie wyniku musieliśmy czekać – mimo naprawdę niezłej gry piłkarzy obu drużyn – aż do 57. minuty. W pole karne Manchesteru City dośrodkował Joao Moutinho, a piłkę do siatki skierował Willy Boly. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że piłkarz Wolves strzelił gola… ręką.
Żaden z sędziów nie widział jednak tego zagrania, a skoro Anglicy postanowili pozostać na technologicznych peryferiach futbolu i nie zgodzili się na wprowadzenie do Premier League systemu weryfikacji wideo (VAR), to nikt nie był w stanie sprawdzić tego, co zobaczyły miliony widzów na całym świecie. Tego typu zaściankowość po prostu nie przystoi tak potężnej lidze, gdzie tego typu sytuacja mogą kosztować poszczególne kluby miliony funtów.
To jednak nie wszystko. Kilkadziesiąt sekund później faulowany w polu karnym „Wilków” był David Silva, jednak arbiter także i tym razem nie użył gwizdka i chociaż Manchester powinien otrzymać „jedenastkę”, to do niczego takiego nie doszło.
Im bliżej końca zawodów, tym na boisku robiło się ostrzej. Podopieczni Pepa Guardioli przez kilkanaście minut bili głową w mur, ale w końcu dopięli swego i skruszyli obronny mur rywala. W 69. minucie do wyrównania doprowadził Aymeric Laporte, który mocnym uderzeniem głową pokonał Patricio. Asystę przy tym golu zaliczył Ilkay Gundogan.
„Obywatele” już niemal do samego końca dominowali i szukali zwycięskiego gola, jednak musieli się wystrzegać kontrataków gospodarzy, którzy szukali okazji, by zaskoczyć odkrytych przeciwników. Kolejnych bramek na Molineux już jednak nie było dane nam oglądać i pierwszy mecz 3. kolejki zakończył się podziałem punktów.
250 – Vincent Kompany will become the first Belgian player to make 250 appearances in Premier League history. Milestone. pic.twitter.com/aYPy6KuS5K
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.