Powiedzenie „do trzech razy sztuka” sprawdziło się w przypadku Realu Madryt. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a rzutem na taśmę zdołali sięgnąć po trzy punkty.
Ramos nie natchnął Królewskich do zwycięstwa, Benzema – owszem. (fot. Reuters)
Królewscy zamierzali zrobić wszystko, by nie dopełnić mało satysfakcjonującego hat-tricka. Dwie kolejki temu zremisowali z Realem Sociedad 1:1. Kolejkę temu podzielili się punktami z Atletico Madryt, a wynik znów brzmiał 1:1. Jak na ironię, w poprzednim starciu z Los Franjiverdes też doszło do kompromisu. Tak, tak – 1:1.
Natchnieniem do przełamania mógł zostać Sergio Ramos. Hiszpan wrócił do wyjściowego składu po ośmiu seriach gier absencji. W pierwszej połowie zdało się to na tyle, że gospodarze nie stracili gola. Sami również go jednak nie strzelili.
Po przerwie czyste konto zostało przez nich utracone. W 61. minucie Thibauta Courtoisa pokonał Dani Calvo. Chwilę później boisko opuścił Ramos.
Na ratunek musiał przyjść więc inny lider. I przyszedł. Niespełna kwadrans po golu Calvo z trafienia cieszył się Karim Benzema. To jego czternasty skalp w bieżącym sezonie La Liga.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.