Bartosz Bereszyński nieoczekiwanie został jednym z największych bohaterów polskiej kadry. Obrońca swoją wysoką formą zapracował na nowy transfer do mocniejszego klubu.
Pomijając już narodowego bohatera Wojciecha Szczęsnego, Bartosz Bereszyński bez dwóch zdań był jedną z czołowych postaci polskiej kadry na katarskich boiskach i najjaśniejszym punktem spośród piłkarzy z pola. Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw nikt nie typował, że to właśnie „Bereś” trafi z życiową formą na mundial. Raczej mało kto wierzył w jego wkład w grę drużyny. Tym bardziej, że przyjeżdżał na zgrupowanie ze średnią formą z klubu, który najprawdopodobniej spadnie z Serie A.
Bereszyński był obecny w wyjściowym składzie we wszystkich meczach Polski na mundialu i co najważniejsze – odgrywał w nich kluczową rolę. Świetnie grał w defensywie, miał również zadatki do wyprowadzania akcji ofensywnych, jednak naszym zdaniem taktyka zespołu nie pozwoliła mu na rozwinięcia skrzydeł w grze ofensywnej. Ponadto był pewny w walce z mocnymi zawodnikami i potrafił powstrzymać Hirvinga Lozano, Angela di Marię i gwiazdy francuskiej drużyny.
Swoim znakomitym występem Bereszyński niemal na pewno zapracował sobie na transfer do silniejszego klubu. Już wcześniej mówiło się, że jego usługami jest zainteresowana AS Roma. Pewne też jest, że Rzymianie obserwowali poczynania polskiego zawodnika i po tym, co zobaczyli, jeszcze bardziej przekonali się do przydatności 30-letniego zawodnika.
Niewykluczone, że „Bereś” klub zmieni już zimą. Jego obecna umowa jest ważna do 2025 roku, więc Sampdoria również będzie liczyła na zarobek. Przy obecnej sytuacji zespołu z Genui, Polak będzie skłonny do odejścia.