Zgodnie z oczekiwaniami nie było to porywające widowisko. Gra toczyła się głównie w środku pola przez co nie oglądaliśmy wielu sytuacji bramkowych.
Lechia już nie pod wodzą Tomasza Kaczmarka, a chwilowo pod Macieja Kaczmarka podejmowała rozpędzoną Wartę. Gdańszczanie chcieli przerwać fatalną serię w Ekstraklasie.
Gospodarze odważnie rozpoczęli ten mecz, ale to goście mieli pierwsi świetną okazję do strzelenia gola. W 13. minucie fatalny błąd popełnił Dusan Kuciak, którego nie wykorzystał Miłosz Szczepański. Po tej sytuacji kibice Lechii wyraźnie dali do zrozumienia swoim piłkarzem, że nie akceptują takiej gry.
W 66. minucie blisko upragnionego gola był Łukasz Zwoliński, ale jego strzał był zbyt lekki żeby zaskoczyć Adriana Lisa. Pod koniec meczu było widać, że obie ekipy grają o remis. W samej końcówce jednak to Lechia poczuła krew i nacierała na bramkę Lisa, ale Warciarze byli bardzo skuteczni w defensywie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.