Bez cudu pod Jasną Górą. Zwycięstwo Rakowa to za mało
Mimo początkowych problemów, Raków Częstochowa pokonał Widzew Łódź 2:1. W związku z równoczesnym zwycięstwem Lecha Poznań, trzy punkty nie wystarczyły Medalikom do mistrzostwa Polski.
Od pierwszego gwizdka arbitra, przewaga należała do Rakowa Częstochowa. Mimo, że gospodarze często gościli w polu karnym Widzewa Łódź, nie przekładało się to na celne strzały. W 29. minucie do siatki, po wielu próbach trafił z bliska Peter Barath. Wcześniej jednak piłkę ręką przyjmował Jonatan Brunes, więc gol Węgra słusznie nie został uznany.
Gospodarze się jednak nie poddawali i atakowali dalej. Już minutę później groźnie uderzał Jean Carlos Silva, ale na posterunku był Rafał Gikiewicz. W 35. minucie zaś kolejną próbę pokonania golkipera Widzewa podjął Barath, ale górą znów był Gikiewicz. W 39. minucie z kolei dobrze dośrodkowywał Jean Carlos, a główkował Adriano Amorim. Znów jednak bez powodzenia.
Sposób na łódzką defensywę udało się podopiecznym Marka Papszuna znaleźć dopiero w ósmej (!) minucie doliczonego czasu gry pierwszej połowy. W polu karnym Juljan Shehu faulował Baratha, a rzut karny pewnie wykorzystał Brunes.
W drugiej połowie kibice zgromadzeni przy ul. Limanowskiego nie musieli już tak długo czekać na bramkę swoich pupili. W 46. minucie fatalnie podawał przed własnym polem karny Peter Therkildsen. Futbolówkę przejął Patryk Makuch i w sytuacji „sam na sam” pokonał Gikiewicza.
Wiedząc, że w Poznaniu Lech minimalnie prowadził, Raków dalej atakował. W 61. minucie fantastyczną, indywidualną akcją popisał się Jean Carlos. Po minięciu kilku rywali, Brazylijczyk trafił jednak w poprzeczkę. W 67. minucie w polu karnym przewrócił się Adriano Amorim. Choć wydawało się, że Brazylijczyk symulował, sędzia Tomasz Kwiatkowski ku zdziwieniu wszystkich podyktował jednak rzut karny. Jedenastki nie wykorzystał jednak Makuch, którego uderzenie obronił Gikiewicz.
Pewne prowadzenie trochę uśpiło gospodarzy. Efektem tego była sytuacja z 75. minuty, kiedy za faul na Jakubie Sypku drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Fran Tudor. Po „czerwieni” dla Chorwata, Widzew zaczął grać odważniej. Zaowocowało to golem kontaktowym w 83. minucie. Po znakomitym dośrodkowaniu Samuela Kozlovskiego, do siatki głową trafił Marcel Krajewski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.