Bezbramkowym remisem zakończyła się rywalizacja pomiędzy beniaminkami z Poznania i Mielca. Warta podzieliła się ze Stalą punktami w meczu dwudziestej czwartej kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy.
Tym razem Warta nie mogła cieszyć się z kolejnego zwycięstwa. (fot. 400mm.pl)
O pierwszej i drugiej połowie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyły. Dosłownie. Nie będzie choćby cienia przesady w stwierdzeniu, że w Grodzisku Wielkopolskim byliśmy świadkami jak dotąd najgorszego pod względem jakościowym widowiska w tym sezonie. Dlaczego?
Ano dlatego, że gra toczyła się przede wszystkim w środkowej części, a sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Najlepiej świadczą o tym liczby: na przestrzeni 90 minut obie drużyny oddały łącznie raptem trzy cztery strzały. Nic zatem dziwnego, że w ostatecznym rozrachunku padł bezbramkowy remis.
Choć końcowy rezultat spotkania mógł być inny. Szalę zwycięstwa na korzyść Warty mógł przechylić w czwartej minucie doliczonego czasu gry Makana Baku. Piłka po jego mocnym uderzeniu z dystansu pewnie zmierzała między słupki. Strzegący dostępu do bramki Stali Rafał Strączek zdołał jednak – przy dużej dozie szczęścia – sparować futbolówkę na zewnętrzną część poprzeczki..
Podział punktów nie może w pełni zadowalać obu drużyn. Siódmi w tabeli poznaniacy mieli nadzieję na zmniejszenie punktowej straty do ligowej czołówki, lecz to się nie udało. Bardziej niepocieszeni są z pewnością mielczanie, gdyż w dalszym ciągu znajdują się w jednozespołowej strefie spadkowej.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.