W najciekawiej zapowiadającym się meczu 25. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Wisła Kraków zmierzy się z Lechem Poznań. Oba zespoły, choć walczą o zupełnie inne cele, nie mogą sobie pozwolić na kolejną stratę punktów.
Ani Wisła, ani Lech nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów. W przeciwnym razie mocno sobie skomplikują kolejno walkę o utrzymanie i mistrzostwo.
„Sezon wkracza w decydującą fazę. Cała drużyna mocno przeżyła to, co się wydarzyło w poprzedniej kolejce (porażka 0:1 z Rakowem Częstochowa – przyp. red.), ale to już za nami. Teraz panuje atmosfera sportowej złości, koncentracji i chęci jak najszybszego powrotu na pozycję lidera. Dlatego z utęsknieniem czekamy na mecz z Wisłą. Mocno wierzę w zespół, bo widzę jego dobrą pracę na treningach” – przekonuje trener Kolejorza Maciej Skorża.
Choć jego podopieczni są zdecydowanymi faworytami, to wcale nie jest przesądzone, że wywiozą z Krakowa komplet punktów, jako że sami przeżywają ostatnio wahania formy, a dodatkowo Biała Gwiazda pod wodzą Jerzego Brzęczka zaliczyła progres, mimo iż nadal czeka na premierową wygraną.
Wisła mogła przełamać się już w ostatniej kolejce, kiedy to mierzyła się z Lechią Gdańsk, lecz tak się nie stało przez brak skuteczności pod bramką, i dopiero Luis Fernandez efektownym strzałem z dystansu w końcówce uratował remis 1:1.
„Mam nadzieję, że zarówno mecz jak i wynik oraz jakość gry w Gdańsku doda drużynie jeszcze więcej pewności siebie, wiary w to, że mamy umiejętności, by walczyć z każdym zespołem, z tymi najlepszymi w naszym kraju” – mówi Brzęczek.
Łatwo jednak nie będzie. Krakowianie w poprzednim meczu z Lechem doznali upokarzającej porażki w stosunku 0:5. Teraz kolejny blamaż w ich wykonaniu nie wchodzi w grę, ryzyko degradacji do I ligi staje się coraz bardziej realne.
Kolejorz natomiast chce zrehabilitować się za kosztowną przegraną z Rakowem i powrócić na fotel lidera. Wydaje się, że lepszej okazji na przełamanie niż konfrontacja z przedostatnim w tabeli zespołem być nie może.
Wszystko zweryfikuje boisko. Pierwszy gwizdek punktualnie o godzinie 17:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.