Nie tak wyobrażali sobie pierwszy jesienny mecz kwalifikacyjny do mistrzostw Europy polscy kibice. Nasza reprezentacja rozegrał bardzo słabe zawody i zasłużenie przegrała ze Słowenią (0:2).
To nie był mecz polskich piłkarzy (fot. Piotr Kucza / 400mm.pl)
Po czterech kolejnych zwycięstwach było jasne, że drużyna Jerzego Brzęczka dość zdecydowanym krokiem zmierza w kierunku finałów EURO 2020. Ewentualne zwycięstwo w Lublanie bardzo mocno przybliżyłoby Biało-Czerwonych do tego celu i w większości przedmeczowych zapowiedzi, to właśnie nasz zespół był wskazywany jako zdecydowany faworyt do zgarnięcia pełnej puli. Jeżeli zaś chodzi o Słoweńców, to dla nich piątkowe starcie urastało do rangi spotkania „o wszystko” i nic dziwnego, że zapowiadali oni walkę od pierwszej do ostatniej minuty.
W polskim zespole doszło przed meczem do dwóch ważnych zmian. Do bramki wskoczył Łukasz Fabiański, który zastąpił w niej Wojciecha Szczęsnego, grającego w początkowych spotkaniach eliminacji. Z wyjściowej jedenastki wypadł z kolei Kamil Glik, który przybył na zgrupowanie z kontuzją mięśniową i jak się okazało, lekarze nie zdołali doprowadzić go do pełni sprawności. W jego miejsce selekcjoner u boku Jana Bednarka postawił na Michała Pazdana.
Od początku meczu dużo więcej do powiedzenia mieli Polacy, którzy przewyższali rywali w niemal każdym elemencie gry. Cóż jednak z tego, skoro brakowało konkretów. Robert Lewandowski często sam cofał się po piłkę, natomiast Krzysztof Piątek praktycznie nie mógł liczyć na to, że zostanie obsłużony dobrym podaniem. Słoweńcy grali bardzo ostro, przyjmowali naszą drużynę na własnej połowie i trudno było sforsować ich obronne zasieki.
Gospodarze nie skupiali się wyłącznie na defensywie i potrafili się odgryzać. Jeden z ich wypadów przyniósł im upragnionego gola. W 34. minucie Słoweńcy wykonywali rzut różny, a po dośrodkowaniu przed bramkę i biernej postawie naszych piłkarzy, do piłki zdołał dopaść Aljaz Struna, który z najbliższej odległości nie miał problemów z pokonaniem Fabiańskiego. Warto dodać, że była to pierwsze stracona bramka Biało-Czerwonych w tych eliminacjach.
Strzelony gol dodał miejscowym piłkarzom wiatru w plecy i jeszcze przed przerwą zaatakowali oni odważniej wyczuwając, że Polacy znajdują się w trudnym momencie. Wynik w pierwszej połowie zmianie już nie uległ, ale jeśli ktoś się spodziewał, że w szatni naszego zespołu dojdzie do jakiegoś wstrząsu, ten musiał poczuć spory zawód. Polska w drugiej połowie nadal miała ogromny problem ze złapaniem właściwego rytmu, czego efektem było to, że po godzinie gry nie oddaliśmy na bramkę rywala celnego strzału.
Konsekwentni i do bólu skuteczni byli za to Słoweńcy, którzy w 65. minucie podwyższyli na 2:0. Świetną piłkę po prawej stronie boiska dostał Andraz Sporar, który na kilku krokach zgubił Pazdana, wpadł w pole karne i mimo ostrego kąta znalazł drogę do siatki między nogami Fabiańskiego. 2:0 dla gospodarzy.
Naszej drużynie nie udało się odrobić strat. Ba, Biało-Czerwoni nie zdobyli nawet gola kontaktowego i po bezbarwnym, bardzo słabym meczu przegrali ze Słowenią, odnosząc pierwszą porażkę w eliminacjach. Jest oczywiście za wcześniej, by bić na alarm, ale to co stało się w Lublanie jest poważnym sygnałem ostrzegawczym.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.