W pierwszym sobotnim spotkaniu Premier League oglądaliśmy derby Liverpoolu. Niestety żadnej z drużyn nie udało się zdobyć bramki i mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Dla mieszkańców Liverpoolu to jeden z najważniejszych dni w roku. Kiedy „The Toffees” mierzą się z „The Reds”, miasto zamiera i czeka, by poznać odpowiedź na pytanie: Czy do czasu kolejnych derbów, nad rzeką Mersey będzie dominował kolor czerwony czy jednak niebieski.
Gdyby spojrzeć wyłącznie na formę obu zainteresowanych zespołów w tym sezonie i ich aktualny potencjał, to nikt nie mógłby mieć wątpliwości – zdecydowanym faworytem do zainkasowania kompletu punktów byli podopieczni Juergena Kloppa, którzy przecież kilka dni wcześniej rozegrali jeden z najlepszych meczów w trakcie kampanii, rozbijając w puch i pył Manchester City. To jednak właśnie to spotkanie mogło sprawić, że „The Reds” przystąpili w nieco innym nastawieniem.
W Champions League Liverpool dał z siebie absolutnie wszystko i można było zakładać, że Klopp da w sobotę odpocząć kilku najważniejszym piłkarzom, tak by mieć ich gotowych na rewanżowe starcie z City. – Nie chodzi o zmiany dla samych zmian. Musimy szukać odpowiednich rozwiązań dla danej chwili – powiedział niemiecki menedżer.
Efekt? W podstawowym składzie Liverpoolu doszło do kilku poważnych zmian, a na boisku nie oglądaliśmy m.in. Mohameda Salaha, Roberto Firmino czy też Alexa Oxlade-Chamberlaina.
Absencja kluczowych zawodników odbiła się na postawie gości. Piłkarze Kloppa prowadzili co prawda grę i częściej operowali piłką, jednak niewiele z tego wynikało. Niezłe okazje strzeleckie stworzyli sobie Dominic Solanke i James Milner, ale w obu sytuacjach na posterunku był Jordan Pickford, który dwukrotnie popisywał się niesamowitymi obronami.
Jeśli zaś chodzi o Everton, to tu można wspomnieć jedynie o okazji stworzonej przez Yannicka Bolasiego, którego strzał w bardzo dobrym stylu zdołał obronić Loris Karius. Interwencja niemieckiego bramkarza może z powodzeniem kandydować do miana najlepszej w tym sezonie Premier League.
Bohaterami pierwszych 45 minut byli więc obaj golkiperzy, którzy wspinali się na wyżyny swoich umiejętności. Gdyby nie oni, na Goodison Park pewnikiem zobaczyliśmy przed przerwą jakiegoś gola.
Od początku drugiej połowy gra zaczęła się zaostrzać i sędzia Michael Oliver coraz częściej musiał interweniować, oszczędzając jednak piłkarzy, ograniczając się do słownych reprymend.
Juergen Klopp dostrzegł, że jego drużyna potrzebuje jakiegoś pozytywnego impulsu, dlatego zdecydował się wpuścić na boisko Oxlade’a-Chamberlaina, który był jednym z bohaterów spotkania z Manchesterem City.
Żadnej z drużyn jednak ostatecznie nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Derby Liverpoolu zakończyły się podziałem punktów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.