Pierwsze sobotnie spotkanie Ekstraklasy niestety nie zachwyciło. Podbeskidzie Bielsko-Biała podejmowało faworyzowaną Wisłę Kraków. Mecz zakończył się remisem 1:1.
Podbeskidzie nie weszło zbyt dobrze w nowy sezon, ale także i Wisła nie rzuciła na kolana swoją grą w pierwszym meczu z GKS Bełchatów. Sobotnie spotkania miało być więc swego rodzaju testem dla piłkarzy obu zespołów.
Pierwszą połowę należy dość zdecydowanie zapisać na konto gospodarzy. Podbeskidzie grało szybki i ofensywny futbol, natomiast Wisła długim momentami nie mogła się przedrzeć pod pole karne Górali. Na szczególne słowa uznania zasłużył młody Kamil Adamek, który jeszcze nie tak dawno grał w lidze okręgowej, a na boisku zachowywał się jak stary wyjadacz. To właśnie on już na samym początku spotkania mógł pokonać Sergeia Pereikę, ale zagubił się nieco w swoim rajdzie na bramkę Podbeskidzia.
Co się jednak odwlecze, to nie uciecze, jak głosi stare porzekadło. W 17. minucie to właśnie Adamek dograł do Roberta Demjana, a ten wpadł w pole karne Wisły i strzałem w długi róg pokonał Pareikę. Górale mieli jeszcze kilka niezłych okazji, ale brakowało im skuteczności i odrobiny szczęścia pod bramką Białej Gwiazdy.
Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się skromnym prowadzeniem Podbeskidzia, Wisła dość niespodziewanie doprowadziła do wyrównania. Kombinacyjną akcję na małej przestrzeni pomiędzy Maorem Meliksonem i Łukaszem Burligą wykończył ten drugi i pewnym strzałem z bliskiej odległości pokonać Richarda Zajaca.
Druga część spotkania nie była zachwycającym widowiskiem. Klarownych sytuacji po obydwu stronach mieliśmy niestety jak na lekarstwo. Nie może dziwić zatem fakt, że w drugiej połowie nie zobaczyliśmy już goli i mecz zakończył się remisem 1:1.
Dla Wisły jest to fatalny rezultat. Podbeskidzie urwało punkt faworytowi i piłkarze tej drużyny mogą być z siebie zadowoleni. W następnej kolejce Biała Gwiazda zagra z Polonią Warszawa, natomiast Górale zmierzą się na wyjeździe z Legią Warszawa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.