Przed kilkoma dniami poinformowaliśmy, że Wisła Kraków wciąż jest winna pieniądze swojemu byłemu trenerowi Robertowi Maaskantowi. Jak się okazało, Holender może zbyt prędko nie odzyskać swoich należności. Powód? Kiepska kondycja finansowa klubu z Reymonta.
Podczas wtorkowej rozmowy z „Przeglądem Sportowym” Maaskant poskarżył się na Wisłę, ale jednocześnie wyraził przekonanie, że klub zdoła się wywiązać ze swoich zobowiązań. – Wisła Kraków nie jest jednak w pełni zamkniętym rozdziałem, bo cały czas są mi winni pieniądze. Mam wszystko na papierze. Mają zapłacić mi do końca grudnia – zdradził.
– Wisła obiecała, że niebawem mi wszystko zapłaci. Mam do nich zaufanie. Liczę, że w Krakowie pracują ludzie honoru i dotrzymają słowa. Będę bardzo rozczarowany, jeśli okaże się inaczej – dodał były opiekun Białej Gwiazdy.
Oczekiwania holenderskiego szkoleniowca mogą okazać się jednak płonne. Wisła Kraków ma zaległości nie tylko wobec niego, ale także w stosunku do zawodników. Przy Reymonta chętnie by spłacili wszystkie długi, ale najzwyczajniej w świecie nie mają na to pieniędzy. Niewykluczone więc, że zainteresowane strony spotkają się na sali sądowej, a sprawą zajmie się także FIFA.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.