Bitwa o Anglię na remis. Gol Ibrahimovicia ratuje Manchester United
Bitwa o Anglię na remis. Manchester United podzielił się punktami z Liverpoolem (1:1) odrabiając straty w końcówce meczu. Bohaterem Czerwonych Diabłów został niezawodny Zlatan Ibrahimović.
Zlatan Ibrahimović uratował Manchester United (foto: Łukasz Skwiot)
Starcie na Old Trafford było zapowiadane jako absolutny szlagier weekendu w Premier League i jeden z najważniejszych meczów całego sezonu w Anglii. Nie mogło jednak być inaczej, skoro na boisku mieli się spotkać piłkarze dwóch najbardziej utytułowanych klubów w historii ligi, a na ławkach trenerskich mieliśmy zobaczyć tak charyzmatycznych menedżerów jak Jose Mourinho i Juergen Klopp.
Obie drużyny spotkały się już ze sobą w tym sezonie na Anfield, jednak o tamtym meczu niczego dobrego napisać nie można. Tym razem miało być inaczej i jak pokazały na już pierwsze minuty „Bitwa o Anglię” nie była jedynie dziennikarskim sloganem, a prawdziwą walką o każdy centymetr boiska.
Obaj trenerzy postawili na szybki i otwarty futbol, co sprawiło, że piłka przenosiła się to pod jedno, to pod drugie pole karny. Klarownych okazji nie było może zbyt wiele, a jeśli już były stwarzane, to te zdecydowanie groźniejsze oglądaliśmy pod bramką Simona Mignoleta. Reprezentant Belgii spisywał się jednak tego dnia bez zarzutu, najpierw broniąc potężny strzał Ibrahimovicia z rzutu wolnego, a następnie ratując swój zespół w sytuacji sam na sam z Henrikiem Mchitarjanem.
Manchester United nie mógł pokonać bramkarza Liverpoolu, a jakby tego było mało, miał w swoim składzie Paula Pogbę. W 27. minucie Francuz zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym i sędzia nie miał złudzeń, dyktując „jedenastkę”. Jej pewnym egzekutorem okazał się James Milner, którym w tym sezonie nie myli się przy rzutach karnych.
To jednak nie był koniec złych zachowań Pogby. Po pierwsze, najdroższy piłkarz świata został wypuszczony na dobrą pozycję przez Henrika Mchitarjana, jednak w bardzo dobrej sytuacji strzelił obok bramki. Po drugie, jeszcze w pierwszej połowie Francuz dał arbitrowi powód do tego, by ukarał go minimum żółtą kartką, traktując chamsko Jordana Hendersona, zakładając mu zapaśniczy chwyt i… rzucając nim o murawę. Ostatecznie jednak sędzia faulu nie odgwizdał.
Tempo spotkanie zostało jeszcze podkręcone w drugiej połowie. Gospodarze ruszyli do jeszcze odważniejszych ataków, a Jose Mourinho robił co mógł, by jego zespół grał jeszcze lepiej. Na boisku pojawili się Wayne Rooney i Juan Mata, jednak Juergen Klopp nie chciał być gorszy i desygnował do wejścia na boisku Philippe Coutinho, dla którego mecz na Old Trafford był pierwszym od wielu tygodni w Premier League.
Czerwone Diabły napierały i 84. minucie dopięły swego. Po wrzutce w pole karne Marouane Fellaini trafił piłką w słupek, jednak kilka sekund później nie pomylił się Ibrahimović, który także głową umieścił futbolówkę pod poprzeczką. Jak pokazały powtórki, bramka nie powinna jednak zostać uznana, ponieważ na pozycji spalonej był w tej akcji Antonio Valencia.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.