Błąd dla PN: Nie wiem o co chodzi Wojtali, to jakiś absurd
W minionym tygodniu Paweł Wojtala, nowy dyrektor sportowy Zagłębia Lubin kilkakrotnie zabierał głos w sprawie Adriana Błąda, wychowanka Miedziowych występującego w bydgoskim Zawiszy. Działacz nazwał piłkarza „wygodnickim”, a jego decyzję o grze w I lidze „najprostszą”. – O tym, że będę grał w Zawiszy nie decydowałem sam. Decyzję podejmowałem w porozumieniu z Zagłębiem, bo zarówno mi, jak i klubowi zależało na tym, żeby regularnie grać. Dziwne, że teraz przedstawiciel klubu krytykuje wspólnie wypracowaną koncepcję – mówi w rozmowie z PilkaNozna.pl Adrian Błąd.
– Nastąpił Pan kiedykolwiek Pawłowi Wojtali na odcisk? – Nie, nie znam tego Pana. Nigdy nie miałem okazji go poznać.
– Niedawno dyrektor sportowy Zagłębia Lubin kilkakrotnie mówił o Panu, że brakuje Panu ambicji i insynuował, że gra Pan w Bydgoszczy, bo boi się rywalizacji w Ekstraklasie. Słyszał Pan o tym? – Podobno przed poprzednim meczem Zagłębia mówił o mnie, że jestem wygodnicki i poszedłem grać do Zawiszy Bydgoszcz, bo nie chciałem walczyć o miejsce w składzie Zagłębia. Nie widziałem tego wywiadu, bo akurat byliśmy w drodze na nasz mecz. Dostałem jednak ogromną ilość telefonów i smsów. Kto zna sprawę i słyszał słowa Wojtali, nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał i od razu do mnie dzwonił. Tym bardziej, że nowy dyrektor sportowy jest w klubie od kilkunastu dni a decyzje co do mojej przynależności klubowej zapadały podczas letniego okienka transferowego.
– Jest Pan wygodnicki? – To śmieszne. O tym, że będę grał w Zawiszy nie decydowałem sam. Decyzję podejmowałem w porozumieniu z Zagłębiem, bo zarówno mi, jak i klubowi zależało na tym, żeby regularnie grać. Sztab szkoleniowy przed sezonem powiedział mi wprost, że o grę będzie mi bardzo ciężko, bo trudno mi będzie wygrać rywalizację z Szymkiem Pawłowskim, Małkowskim czy Abwo. Chcę się rozwijać, regularnie grać, a tutaj nagle takie zarzuty. Dziwnie się poczułem.
– Wojtala w Gazecie Wyborczej mówił, że na Pana pozycję ściągnięto do Lubina Roberta Jeża i zastanawiał się, czy czasem Pana decyzja o grze w Bydgoszczy nie wynikała z czystego wyrachowania. – To jest akurat jakiś absurd, bo Jeż to środkowy pomocnik, a ja gram przecież na boku. Zupełnie tego nie jestem w stanie zrozumieć. Myślałem o tym, żeby wybrać się do Lubina i porozmawiać o tym z prezesem Zagłębia. Nie może być przecież tak, że zawodnik z kierownictwem klubu podejmuje jakąś decyzję, a później przedstawiciel klubu dogryza piłkarzowi i krytykuje ten ruch. Poza tym co w tym dziwnego, że zdecydowałem się na regularną grę, a nie przesiadywanie na ławie?
– Co według Pana dzieje się w Zagłębiu nie tak, że utalentowane roczniki, które wygrywają kolejne mistrzostwa kraju, ostatecznie nie trafiają na stałe do pierwszej drużyny? Przykłady można w ostatnich latach mnożyć. Błąd, Oleksy, Fryzowicz, czyli cała masa zawodników grająca obecnie głównie w niższych ligach… – Nie wiem, ciężko mi powiedzieć. Może gdyby na nas rzeczywiście mocno postawiono, to byłoby inaczej. Nigdy zdecydowanie nie dano nam szansy, łatwiej było grać doświadczonymi piłkarzami. Ogólnie uważam, że chłopaki przechodząc do innych klubów zrobili bardzo dobrze, bo dzięki temu mogą się rozwijać. Grają, podnoszą swoje umiejętności. W Zagłębiu musieliby grać w Młodej Ekstraklasie, która jest wielkim złem. Gra się tam z rówieśnikami, a nie seniorami, przez co później bardzo trudno przebić się do pierwszego składu.
– Co się dzieje w ostatnim czasie z Zawiszą? Od połowy września gracie bardzo słabo… – Mamy słabszy okres, ale najważniejsze to nie panikować. Nie przystoi nam przegrywać, szczególnie w takim stylu, jak miało to miejsce w dwóch ostatnich kolejkach.
– W klubie zdążyło się już zrobić nerwowo? – Od strony szatni wszystko jest OK. Każdy rozumie, że jeśli piłkarze zaczną między sobą szukać winnych, do niczego dobrego to nie doprowadzi. Potrzebujemy zwycięstwa w dobrym stylu. Później wszystko wróci do normy.
Rozmawiał, Paweł KAPUSTA PilkaNozna.pl fot. Pogoń Szczecin
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.