Adrian Błąd przez ostatnie półtora roku występował na zapleczu ekstraklasy w barwach Zawiszy Bydgoszcz. Niespełna 22-letni pomocnik strzelił w tym czasie 18 goli, został Pierwszoligowcem Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”, Polski Związek Piłkarzy przyznał mu nagrody Fair Play, mianował Najlepszym Młodym Piłkarzem I ligi i umieścił w Najlepszej Jedenastce I ligi. – Teraz przyszła pora na potwierdzenie umiejętności w ekstraklasie – wyznał w rozmowie z PN zawodnik Zagłębia Lubin.
– O wyróżnieniach przyznanych przez Polski Związek Piłkarzy dowiedziałem się z mediów, ale to nie one są najważniejsze. Oczywiście jest mi bardzo miło, że ktoś docenił mój wysiłek, jednak dla mnie liczy się to, by jak najlepiej wykonywać swoją robotę – przekonywał Błąd.
– Obecność w Najlepszej Jedenastce, tytuł Najlepszego Młodego Piłkarza to dowody uznania kolegów z boiska. A w jaki sposób zapracowałeś na Nagrodę Fair Play? – Do głowy przychodzi mi tylko sytuacja z meczu z Wartą Poznań. Miałem przed sobą pustą bramkę i zamiast strzelać podałem jeszcze do Vahana Gevorgyana, który dopełnił formalności.
– Po co? Niemal każdy na twoim miejscu wykorzystałby idealną sytuację i poprawił strzelecki dorobek… – Zawsze podkreślam, że ważniejsze od tego kto zdobywa bramki jest dobro drużyny. Razem przegrywamy, razem wygrywamy. We wspomnianym spotkaniu strzeliłem pierwszą bramkę, drugą dałem strzelić Gevorgyanowi. Nie sądzę, aby w tym co zrobiłem było coś złego.
– Dobra postawa w I lidze sprawiła, że upomniało się o ciebie Zagłębie. Z drużyną z Lubina dwukrotnie triumfowałeś w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, a mimo to wówczas nie udało ci się przebić do pierwszego składu. Zabrakło ci cierpliwości, umiejętności czy może odwagi sztabu szkoleniowego? – Z perspektywy czasu trudno mi to oceniać, ale chyba nie było dla mnie miejsca w tamtym zespole. Po sukcesie w Młodej Ekstraklasie poszedłem na wypożyczenie i teraz z pełną odpowiedzialnością mogę przyznać, że postąpiłem słusznie. Zamiast przyglądać się poczynaniom kolegów z ławki rezerwowych grałem w Zawiszy. Miałem kontakt z piłką seniorską, strzeliłem 18 goli, nabrałem doświadczenia, zyskałem pewność siebie. Myślę, że mam podstawy do tego, aby czuć się gotowym do gry w ekstraklasie.
– W najwyższym szczeblu rozgrywek, przez półtora roku, trudno będzie ci strzelić połowę tych goli, które w tym czasie strzeliłeś w I lidze. – Gdy szedłem na wypożyczenie do Zawiszy nikt nie spodziewał się, że zdobędę 18 bramek. Ja sam byłem bardzo zaskoczony, ale nie widzę przeszkód bym w podobnym stanie znalazł się po rundzie wiosennej. Wiem, że nie będzie łatwo, lecz nie o bramki tu chodzi. Chciałbym grać jak najwięcej i jak najlepiej, z korzyścią dla drużyny. Mam świadomość szansy jaka się przede mną pojawia. Zrobię wszystko, aby jej nie zmarnować.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.