Atmosfera w szatni Śląska Wrocław jest tak gęsta, że można ją śmiało ciąć nożem. Wyrzucenie z drużyny Patrika Mraza i perspektywa odejścia kolejnych zawodników, nie wróży mistrzom Polski zbyt dobrze. Co gorsza, na światło dzienne wychodzą kolejne fakty z zajść do jakich doszło we Wrocławiu przed kilkoma dniami.
Jak donosi „Przegląd Sportowy” Łukasz Gikiewicz, który podczas jednego z treningów zasygnalizował stan wskazujący Mraza, wdała się następnie w szarpaninę z drugim trenerem Śląska Pawłem Barylskim. To właśnie z tego powodu został on odsunięty od kadry zespołu i nie pojechał z kolegami na ligowy mecz z Lechem Poznań.
– To nie jest do końca tak, że Levy nie bierze go do kadry meczowej w geście solidarności z drużyną, która uznała Gikiewicza za konfidenta i nie chce go widzieć w swoich szeregach. Chodzi o to, że Łukasz awanturując się z członkiem sztabu szkoleniowego przekroczył pewną granicę, poza którą droga może być tylko jedna: odejście z klubu – zdradziła osoba związana z władzami klubu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.