Leszka Ojrzyńskiego czeka w piątek jeden z poważniejszych testów w historii jego pracy w Koronie Kielce. Jego drużyna zagra w Zagłębiem Lubin w bardzo osłabionym składzie. Czy młody szkoleniowiec poradzi sobie z tym wyzwaniem?
Przeciwko Zagłębiu na pewno nie zagrają Paweł Sobolewski, Maciej Korzym i Vlastimir Jovanović, czyli podstawowi gracze drużyny. Ojrzyński zamierza uzupełnić braki kadrowe zawodnikami z drużyny rezerw. – Ubytki trzeba zastąpić skutecznie i chłopcy, którzy dostaną szansę będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony – powiedział.
– Jeszcze przed ligą mówiłem, że na pewnym etapie przyjdzie taki moment, że trzeba będzie sięgnąć do głębszych rezerw – kontynuował. – Uczulałem piłkarzy, że muszą być cierpliwi i ciężko pracować, a okazja do gry na pewno się nadarzy. W czwartek mamy jeszcze zajęcia, po których będziemy mądrzejsi i wtedy podejmiemy decyzje, kto pojedzie do Lubina – dodał.
Szkoleniowiec niedawnego lidera T-Mobile Ekstraklasy odniósł się także do kwestii tzw. „klątwy Zagłębia”. Koronie nie udało się bowiem pokonać „Miedziowych” od ponad 20 lat. – Uuuuu to nieźle… – stwierdził Ojrzyński. – Legia po szesnastu latach wygrała na Ruchu, my też mamy okazję do przerwania tej passy – wtrącił obecny na konferencji Zbigniew Małkowski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.