Walne zgromadzenie sprawozdawcze PZPN miało w piątek zaaprobować nowy statut. Nie tylko nie doszło jednak do zatwierdzenia dokumentu, ale prezes Zbigniew Boniek, po burzliwej debacie, nie dopuścił nawet do poddania projektu pod głosowanie. Czy zatem zjazd szef polskiego futbolu uważa za udany?
– Pierwszy aspekt, czyli sprawozdanie złożone z początkowych miesięcy urzędowania nowych władz PZPN, oceniam bardzo pozytywnie – mówi Boniek. – Przedstawiliśmy szczegółowy bilans, nasze dokonania i plany na najbliższą przyszłość, które między innymi zakładają starania o organizację mistrzostw Europy kobiet w roku 2017. Jeśli natomiast chodzi o statut, determinacja niektórych osób, żeby przy tej okazji głośno pokrzyczeć, tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że środowisko piłkarskie w Polsce było, jest i przez najbliższe lata będzie podzielone. Niektórzy ludzie nie zauważyli, że związek się zmienia, dlatego myślą i chcą działać po staremu w nowych czasach. Chcą, żeby doły miały strategiczny wpływ na górę. A tak na pewno podczas mojej kadencji w PZPN nie będzie.
– Odwołał pan głosowanie nad projektem nowego statutu, bo bał się porażki? – Niczego się nie bałem i nie boję. Nie chciałem tylko, aby podziały się pogłębiły, aby statut stał się dodatkową kością niezgody. Bo do niczego nie jest to potrzebne ani mnie, ani PZPN. Nowy statut był potrzebny, pewnie wcześniej niż później minister sportu i tak nakaże dostosowanie naszego dokumentu do prawa ogólnokrajowego, ale działając w oparciu o stary, dalej będziemy robić swoje, czyli zmieniać polską piłkę na lepsze i unowocześniać. Na piątkowym zjeździe uwidoczniło się, niestety, że mamy w środowisku grupy co najmniej dwóch prędkości. Tę, która chce reform, zmienia rozgrywki ligowe, zmienia formułę Pucharu Polski, powołuje Centralną Ligę Juniorów, ale i taką, która chciałaby powrotu starego myślenia, a nawet dalszego kręcenia lodów. Z tą drugą na pewno mi nie po drodze.
– Zjazd uważa pan za swoją porażkę? Opozycja się policzyła i zobaczyła, że wcale nie jest taka słaba. – Opozycja mnie nie interesuje. Była, jest i będzie, więc z tym trzeba umieć żyć. Może nawet lepiej, że się zdefiniowała i pokazała, że tak naprawdę myśli wyłącznie o swoich partykularnych interesach. Boli mnie tylko, że tacy ludzie jak Janusz Hańderek, Ryszard Niemiec czy Jerzy Engel, którzy już byli u władzy i mogli się wykazać, a nie zrobili tego, teraz krzyczą najgłośniej. To mają być liderzy? Ludzie, którym przeszkadza, że związek dzięki mojej osobie dostał trochę oddechu i nie jest już tak krytykowany z każdej strony, bo działa normalnie? Może gdybym posłuchał niektórych z nich, i dał się namówić na przywrócenie licencji dla Unii Tarnów, zagłosowaliby za statutem. Nie wykluczam. Tyle że to byłaby prawna korupcja. Oczywiście szkoda mi tego klubu, ale nie pozwolę na łamanie prawa, które jasno sprecyzowała Komisja Licencyjna. Terminy i zasady były jednakowe dla wszystkich. Koniec i kropka. Zgniłe kompromisy to w związku przeszłość!
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.