Choć od pewnego czasu we włoskiej Serie A mamy prawdziwą polską kolonię, to jednak regularne występy zaliczają tylko Kamil Glik i Paweł Wszołek. Co o sytuacji naszych rodaków na Półwyspie Apenińskim mówi Zbigniew Boniek?
– Glik gra, Wszołek coś tam robi, za to z resztą faktycznie jest gorzej. Weźmy Salamona. Gdyby przez dwa ostatnie lata grał w Legii czy Lechu, a nie siedział na ławie, to dziś byłby dwa razy lepszym piłkarzem. I dwa razy więcej wartym – zauważa prezes PZPN.
– U nas liczy się głównie pieniądz i menedżer, który naciska na wyjazd, bo chce skasować prowizję. A ja bym wolał, żeby nasi piłkarze myśleli inaczej. Zdobądź najpierw mistrzostwo Polski, wejdź z polskim klubem do Ligi Mistrzów, okrzepnij i jedź. Ja patrzyłem na to w ten sposób: najpierw satysfakcja z gry, potem pieniądze. Zresztą jak jesteś dobry i grasz, to pieniądze same cię znajdą – dodaje Boniek.
Choć bardzo dobrze do pewnego momentu rozwijała się kariera Piotra Zielińskiego, to i on usiadł w końcu na ławce rezerwowych. – Generalnie powiem tak: szkoda czasu na ławkę! To się tyczy nie tylko Zielińskiego – mówi Boniek.