Boniek ocenił sytuację w Legii. „To nie przypadek”
Zamieszanie w Legii Warszawa trwa w najlepsze. Stołeczny zespół wciąż nie może znaleźć trenera, a w sobotę po raz kolejny nie potrafił zwyciężyć w PKO BP Ekstraklasie.
Od listopada Legię Warszawa tymczasowo prowadzi Inaki Astiz. Od odejścia Edwarda Iordanescu mija już prawie miesiąc, działacze „Wojskowych” w dalszym ciągu nie potrafią znaleźć jego następcy. Wydaje się, że najbliżej ławki trenerskiej Legii jest aktualnie Marek Papszun, ale wciąż nie wiadomo, kiedy pojawi się przy Łazienkowskiej.
Zamieszanie na górze ma niebagatelny wpływ na postawę Legionistów. W sobotę, w meczu 16. kolejki PKO BP Ekstraklasy tylko zremisowali bowiem z Lechią Gdańsk 2:2, punkt ratując w doliczonym czasie gry. Tym samym warszawianie nie wygrali już w lidze od sześciu gier. Sytuację w stolicy, w programie „Porozmawiajmy o piłce”, na antenie kanału meczyki.pl skomentował w niedzielę Zbigniew Boniek.
– Tam jest niejasny podział ról. Nie wiadomo, kto odpowiada za pierwszy zespół. Mioduski? Herra? Bobic? Żewłakow? Moim zdaniem to jest przeciętna drużyna. To, że oni męczą się z Niecieczą czy remisują z Lechią. To nie przypadek – ocenił były prezes PZPN.
– Oni trzy czy cztery lata temu mieli lepszych zawodników. Mnie ta sytuacja nie dziwi. Wydaje mi się, że oni koniecznie chcą być fajną korporacją, ale klub piłkarski buduje się na innych zasadach – dodał.
Przyznał również, co jest jego zdaniem główną przyczyn sportowych niepowodzeń Legii: – Tam w zeszłym roku był trener. Może nie pasował dziennikarzom i wielu ludziom, ale on miał zespół za sobą i wymagał. Można było się czasem z niego pośmiać, ale to był trener
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.