Śmierć tego jednego z najbardziej zasłużonych piłkarzy w historii futbolu wstrząsnęła całym środowiskiem piłkarskim w Polsce. Najbardziej przeżyli ją byli koledzy z reprezentacji. Zbigniew Boniek nie chciał uwierzyć, że stracił przyjaciela.
– O wszystkim dowiedziałem się z Internetu – mówi Zbigniew Boniek. Nogi się pode mną ugięły, przecież Włodek był o rok młodszy ode mnie. Pierwsze co zrobiłem to zerknąłem na plakat z naszą reprezentacją z 1982 roku. Szczególnie długo przypatrywałem się twarzy Włodka. Zacząłem wspominać. Z Włodkiem spędzałem całe dnie. Bywało i tak, że przez tych wiele godzin zamieniliśmy ze sobą ledwie kilka zdań. Nie musieliśmy zresztą więcej rozmawiać, bo doskonale rozumieliśmy się bez słów.
– Odszedł wspaniały piłkarz, człowiek-dusza. Nigdy nie zapomnę jego rajdów i przetrzymywania piłki przy chorągiewce w meczu przeciwko ZSRR. Kradł dla nas czas i czynił to zgodnie z przepisami. Maestria. Włodek był człowiekiem skromnym i pokornym. Gdy jednak widziałem się z nim po raz ostatni nie miał wesołych oczu. Coś go trapiło. Straciłem przyjaciela. Szkoda, wielka szkoda.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.