Zbigniew Boniek jak mało kto zna smak derbów Łodzi. Legenda polskiego futbolu aż 12 razy grała w spotkaniu pomiędzy Widzewem i ŁKS-em. Jego zdaniem dzisiejsze derby znacznie się różnią od tych z przeszłości.
Boniek nie ukrywał, że wielki wpływ na rangę obecnych derbów Łodzi ma siła obu zespołów. – Przede wszystkim, wtedy walczyło się o coś – przyznał były reprezentant Polski. – Teraz ŁKS walczy o utrzymanie, a Widzew gra dobrze, ale jest tylko w środku tabeli i chyba raczej o mistrzostwie nie myśli. Kilka lat temu mówiło się co prawda o walce o najwyższe cele, o Lidze Mistrzów, ale teraz chyba najważniejszym celem jest samofinansowanie – dodał.
– Ja to rozumiem, bo piłka nożna to kosztowna zabawa. Biorąc pod uwagę, że w ŁKS też są problemy finansowe to raczej o derbach bogactwa nie można mówić – kontynuował Boniek.
– Derby to są dla kibiców. To jest ich święto, emocje związane z rywalizacją z rywalem zza miedzy. Dla piłkarzy to jest normalny mecz o 3 punkty. Przecież piłkarz chyba daje z siebie wszystko w każdym meczu, a nie tylko w derbach? Na pewno ten mecz zapowiada się interesująco. Ale też nie są to już te derby sprzed 25 lat – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.