Druga
kolejka angielskiej Premier League dobiegła końca. W
poniedziałkowym meczu FC Liverpool przed własną publicznością
wygrał 1:0 z Bournemouth. Artur Boruc rozegrał pełne 90 minut w
zespole gości.
Artur Boruc nie zawinił przy straconym golu, ale nie miał powodów do zadowolenia w poniedziałkowy wieczór (foto: Ł. Skwiot)
Dla
drużyny Bournemouth poniedziałkowe starcie z Liverpoolem było
pierwszym w dziejach wyjazdowym meczem na poziomie Premier League. Ta
historyczna chwila przypadła akurat na spotkanie na słynnym
stadionie Anfield w mieście Beatelsów.
W
pierwszych minutach gry beniaminek pokazał, że nie boi się
Liverpoolu. Zespół Bournemouth grał odważnie i z pomysłem,
jednak w miarę upływu czasu to gospodarze zaczęli dominować na
boisku.
Pierwszy
i jedyny gol tych zawodów padł w 26. minucie meczu. W pole karne
mocno dośrodkował kapitan Liverpoolu Jordan Henderson, w polu
karnym znalazł się Christian Benteke i z bliskiej odległości
posłał piłkę do bramki strzeżonej przez Artura Boruca. To
pierwsze trafienie belgijskiego napastnika w oficjalnym meczu nowej
drużyny. Jednak jak pokazały telewizyjne powtórki, ten gol dla The
Reds nie powinien zostać uznany, bo biorący udział w akcji bramkowej Coutinho był na pozycji spalonej.
Kilka
minut później blisko podwyższenia wyniku był Henderson, ale po
jego mocnym strzale z woleja piłka przeleciała tuż nad poprzeczką
bramki Boruca. W 43. minucie świetną okazję na zdobycie gola
zmarnował Brazylijczyk Philippe Coutinho.
Druga
połowa spotkania była zupełnie odmienna od pierwszej. Właściwie
przez cały czas po przerwie na murawie Anfield dominowali goście.
Bournemouth kilkukrotnie bardzo poważnie zagroziło bramce Simona
Mignoleta, jak chociażby w 60. minucie, kiedy bardzo aktywny Matt
Ritchie trafił w słupek.
Beniaminek
ligi angielskiej był lepszy, a Artur Boruc nie miał zbyt wiele
pracy. Bournemouth nie udało się jednak potwierdzić dobrej postawy
golem i z Liverpoolu drużyna prowadzona przez Eddiego Howea wróci
bez punktów.
W
samej końcówce gospodarze mieli jeszcze znakomitą okazję do
podwyższenia wyniku: w 90. minucie Benteke w bardzo dogodnej
sytuacji trafił w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Boruca.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.