Artur Boruc, który według wielu kibiców w Polsce wciąż pozostaje najlepszym, polskim bramkarzem, nie może znaleźć nowego klubu. Po rozstaniu z Fiorentiną były zawodnik Celtiku i Legii czeka na telefon od menedżera. A telefon wciąż milczy.
– Na razie nie panikuję. Do startu europejskich lig pozostało sporo czasu. Jednak trochę zniecierpliwiony już jestem – mówi Boruc w rozmowie z Przeglądem Sportowym. – Jak będzie źle, to przecież mogę grać za darmo. W takim wypadku chyba chętnych na zatrudnienie mnie by nie brakowało – mówi w swoim stylu były golkiper Fiorentiny.
Boruc rozstał się z włoskim pracodawcą, bo jak sam przyznaje, włoska Serie A bardzo go rozczarowała. – Panuje tam duży kryzys, na mecze nie przychodzi tylu kibiców, ilu się spodziewałem – mówi bramkarz. Czy to jedyny powód? Zapewne nie, ale pewnym jest, że Polak we Włoszech już na pewno nie zagra.
Plotki głoszą, że Boruc dostał kilka ofert z Wysp i Niemiec, ale jak na razie nie może dogadać się z klubami w kwestiach finansowych.
pka, Piłka Nożna źródło: własne / Przegląd Sportowy