– Na tę chwilę sobotni mecz jest dla nas najważniejszy w sezonie. Ciągle walczymy o wicemistrzostwo – zadeklarował Ariel Borysiuk przed meczem Legii Warszawa z Lechią Gdańsk.
Z wypowiedzi wszystkich legionistów przebija przekonanie, że mistrzostwo Polski jest już dla nich przeszłością. Co prawda, po ostatniej porażce Wisły wygrana w Gdańsku przybliżyłaby ich do krakowian, ale i tak do odrobienia zostałoby dziewięć punktów. Dlatego piłkarze Macieja Skorży na sprawę patrzą realnie. Na razie chcą wygrać z Lechią. Ich potyczki z gdańszczanami są zresztą symptomatyczne dla gry Legii w bieżącym sezonie. Porażka 0:3 u siebie, a potem wygrana 4:0 w Pucharze.
– Z tego sezonu na pewno wyciągniemy wnioski. Ten sezon to dla nas taka jedna wielka nauczka. Nadzieje były za bardzo napompowane. Zanim rozpoczęły się rozgrywki już wręczano nam medale, a nawet ustalano, że zdobędziemy mistrzostwo. Piłka nas brutalnie sprowadziła na ziemię. Następnym razem zmienimy nastawienie. W Pucharze Polski ograliśmy 4:0. Był to taki mały rewanż za ligę, ale przede wszystkim chcieliśmy awansować. Wiemy jak ważny jest Puchar Polski, bo w Europie gra się od trzeciej rundy. Finał z Lechem odbędzie się za dwa tygodnie. Zanim jednak do niego dojdzie czekają nas dwa spotkania w lidze. Także bardzo ważne – powiedział Borysiuk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.