Postawa Lecha Poznań w wiosennych, ligowych zmaganiach pozostawia wiele do życzenia. Winą za słabiutką grę poznańskiej ekipy Bartosz Bosacki obarcza Jose Bakero, którego wizja budowania ekipy rozmywała się z rzeczywistością. Wygraj bilety na UEFA Euro 2012! – KLIKNIJ!
– Na pewno nie wygląda to tak, jakbyśmy wszyscy oczekiwali i jakbyśmy chcieli. Potrafię jednak znaleźć usprawiedliwienie dla chłopaków. Już jakiś czas temu przewidywałem, że tak może się to wszystko potoczyć, jeśli dalej będzie rządził ten sam człowiek, czyli Jose Maria Bakero. Mówiłem jasno i wyraźnie, że należałoby się go jak najszybciej pozbyć, bo to jedyne dobre rozwiązanie – mówi odważnie Bosacki. – W końcu tak się stało, ale Mariusz Rumak trafił od razu na trzy spotkania z przebudowywaną Wisłą Kraków, a także na Jagiellonię Białystok, która punktów potrzebowała niczym powietrza – dodaje.
Czy zmiana na stanowisku trenera nie dokonała się zbyt późno? – Zdecydowanie za późno – odpowiada Bosacki. – Nie można mieć pretensji do trenera Rumaka, bo zespół był przygotowywany przez Bakero i mamy do czynienia z tym samym syndromem, który był na wiosnę i jesień ubiegłego roku. Chodzi o to, że od 60. minuty zespół zupełnie staje. Do tej pory potrafił za poprzedniego szkoleniowca grać piłką i wymieniać kolejne podania, owszem tylko na własnej połowie, ale tak budował procentowe posiadanie futbolówki. Po godzinie to się jednak zupełnie załamywało – tłumaczy były zawodnik Kolejorza.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.