Jedni nie wyobrażają sobie świąt Bożego Narodzenia bez śpiewania kolęd, inni bez barszczu z uszkami, a kolejni bez pięknie przystrojonej choinki w salonie. Jeśli zaś chodzi o sympatyków piłki nożnej – a zakładamy, że na PiłkaNożna.pl trafią właśnie tacy – to można w ciemno zakładać, że z utęsknieniem czekają oni na 26 grudnia i Boxing Day. Czymże bowiem byłyby święta bez meczów angielskiej Premier League.
Wygrana na Anfield byłaby wielkim krokiem dla Lisów w kierunku mistrzostwa
Zmagania podczas świątecznej kolejki rozpoczniemy na Britannia Stadium, gdzie miejscowe Stoke zmierzy się z Manchesterem United. Gdyby przed telewizorem usiadł kompletny laik, to pewnie powiedziałby, że faworytem do zgarnięcia trzech punktów będą goście. Jeśli jednak ktoś trzyma rękę na pulsie, ten wie, że drużyna Louisa van Gaala znajduje się w sporym dołku formy i będzie jej bardzo trudno o wywalczeniu w tym meczu choćby jednego „oczka”.
Holenderski menedżer Czerwonych Diabłów znajduje się na cenzurowanym, ale nie może być inaczej. Jego zespół nie wygrał w Premier League od czterech kolejek, a jakby tego było mało, w dwóch ostatnich doznał porażek z beniaminkami z Bournemouth (1:2) i Norwich (1:2). To jednak nie wszystko. Manchester odpadł niedawno z rozgrywek Ligi Mistrzów, co uznano na Old Trafford za ogromną kompromitację.
Wszystko to sprawia, że posada van Gaala zawisła na włosku i jak wynika z informacji lokalnych mediów, jeszcze przed końcem roku może on zostać zwolniony. Na zajęcie jego stanowiska już szykuje się Jose Mourinho, któremu podziękowano przed kilkoma dniami za pracę w Chelsea. Holendra mogą uratować tylko zwycięstwa, a o te będzie do końca roku bardzo trudno. Oprócz Stoke, rywalem United będzie bowiem także Chelsea, gdzie stery przejął Guus Hiddink.
Na szlagier Boxing Day wyrasta bez dwóch zdań mecz, który zostanie rozegrany na Anfield. Liverpool zmierzy się przed własną publicznością z Leicester City i można w ciemno zakładać, że będziemy podczas tego starcia świadkami sporych emocji.
Leicester to absolutna rewelacja trwającego sezonu i lider tabeli. Drużyna Claudio Ranieriego od tygodni spisuje się wybornie i odprawia z kwitkiem kolejnych rywali. Lisy mocno nadepnęły na pedał gazu i ciężko dzisiaj oceniać, kiedy – i czy w ogóle – zaczną zwalniać. Mecz na Anfield będzie dla lidera bardzo poważnym sprawdzianem, a ewentualna wygrana może sprawić, że na King Power Stadium na dobre uwierzą w możliwość zdobycia tytułu mistrzowskiego.
O zwycięstwo nie będzie jednak Lisom łatwo, ponieważ Liverpool chce zmazać plamę po ostatniej porażce z Watfordem (0:3). Juergen Klopp nie ukrywał rozczarowania postawą swoich piłkarzy, a to oznacza, że The Reds przystąpią do sobotniego spotkania mocno rozdrażnieni. Co to oznacza? Nie trzeba chyba udowadniać nikomu, że zraniona zwierzyna może kąsać bardzo groźnie.
Na zakończenie sobotnich zmagań przeniesiemy się na St. Mary’s Stadium. Southampton podejmie Arsenal i będzie to dla graczy Arsene’a Wengera bardzo poważny test. Kanonierzy pokonali przed kilkoma dniami Manchester City i obecnie wyrastają na najpoważniejszego rywala Leicester w wyścigu po tytuł mistrzowski.
W drużynę z północnego Londynu wstąpił bojowy duch, o czym przekonywał Mesut Oezil. – Pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać z wielkimi drużynami. Wierzymy we własne możliwości i wiemy, że ten zespół ma odpowiednią jakość – powiedział. – Jeżeli w kolejnych spotkaniach będziemy grać w podobnym stylu, to możemy wygrać ligę. Obiecuję, że damy z siebie wszystko, bo osiągnąć ten cel – dodał.
Arsenal ma obecnie 36 punktów na swoim koncie i jeśli spojrzymy w przeszłość, to okaże się, że tylko w trzech przypadkach za kadencji Wengera, drużyn mogła się po 17. kolejkach pochwalić większym dorobkiem. W sezonie 2003-04 Kanonierzy sięgnęli po swoje ostatnie mistrzostwo.
Arsenal’s most points after first 17 PL games in a season under Wenger:
40 (2007/08)
39 (2003/04)
38 (2009/10)
36 (2013/14, 2015/16)
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.