Przejdź do treści
Brak szacunku zawsze boli

Polska Ekstraklasa

Brak szacunku zawsze boli

Przez lata był najbliższym współpracownikiem Adama Nawałki, ale w końcu uznał, że trzeba rozpocząć pracę na własny rachunek. Bogdan Zając nie narzekał na brak zainteresowania, ostatecznie zdecydował się na Jagiellonię.



Wysypia się pan w ostatnich tygodniach?
Różnie bywa – mówi trener Jagiellonii. – Pracy jest bardzo dużo. Każdy dzień w zasadzie wygląda tak samo: wstaję rano, szybka kawa i jadę do bazy treningowej, wracam późno. Codziennie w sztabie prowadzimy długie rozmowy, analizujemy, robimy burzę mózgów, ale jest to potrzebne, aby wszystko funkcjonowało, jak należy. Na razie w Białymstoku wiem tylko, gdzie jest baza treningowa, stadion, hotel i katedra. Czasu na zwiedzanie miasta nie było.

Jest pan zadowolony z pierwszych tygodni w nowym miejscu?
Niedawno minął pierwszy miesiąc, mieliśmy krótkie podsumowanie pracy w wąskim gronie, jesteśmy zadowoleni z tego, co już udało się wypracować. Dużo pracy przed nami. Ostatnie tygodnie były bardzo dynamiczne, ale widzę, że z każdym meczem i treningiem idziemy do przodu. 

Jaki cel postawił pan przed drużyną na ten sezon?
Każdy mecz trzeba traktować indywidualnie, każde spotkanie trzeba wybiegać, punkty musimy wyszarpać. Wiem, że to banał, ale naprawdę w każdym starciu decydują detale. Kto popełnia mniej błędów, wygrywa. Chcemy bić się w każdym meczu o 3 punkty, dlatego dążymy do tego, aby wyeliminować mankamenty w naszej grze, co pozwoli osiągać korzystne rezultaty. Można dużo mówić przed sezonem, a boisko później wszystko brutalnie weryfikuje. Ja wolę przemawiać formą zespołu na murawie niż w wywiadach.

Ale tych wywiadów w zasadzie pan nie udziela.
Z panem rozmawiam, więc chyba udzielam.

To pana pierwsza dłuższa rozmowa z mediami.
Jeżeli chodzi o taki wywiad to druga od przejęcia zespołu. Wolę powiedzieć kilka zdań mniej, a pokazać swoje umiejętności w codziennej pracy.

Czyli relacje z dziennikarzami będą raczej chłodne?
Nie, dlaczego? Wiem, że jestem tak postrzegany, ale kompletnie tego nie rozumiem. Co oznacza, że relacje będą chłodne?

Mało wywiadów, odsyłanie na konferencje prasowe – coś na wzór Adama Nawałki.
Jestem na każdej konferencji prasowej przed i po meczu, wywiadów też udzielam, o czym pan się może przekonać. Jestem dostępny dla każdego dziennikarza, odpowiadam na wszystkie pytania. Można dorobić ideologię do wszystkiego. Każdy ma swoje zasady, których się trzyma. Trzeba znaleźć odpowiedni moment na rozmowę. Już na początku zapowiedziałem, że wywiadów dopiero udzielę w przerwie na reprezentację i tak zrobiłem. To nie jest tak, że udzielenie wywiadu to 30 minut i po sprawie. Trzeba później to na spokojnie przeczytać, sprawdzić, wprowadzić autoryzację, więc schodzi na to nawet kilka godzin, które w trakcie sezonu wolę poświęcić na pracę. Wszystko to trzeba pogodzić.


Podoba się panu bycie w świetle reflektorów? Do tej pory był pan człowiekiem z cienia, a blask świateł skupiał się na pierwszym trenerze.
Nie mam z tym problemów. Ludzie chcą wiedzieć, jak trener widzi mecz i jakie ma przemyślenia po ostatnim gwizdku. Mam nadzieję, że niedługo wrócimy do normalnych konferencji, kiedy będziemy mogli porozmawiać z dziennikarzami merytorycznie.

Różowych okularów i doniczek nie należy się jednak spodziewać na pana konferencjach?
Może będzie taka potrzeba, aby niektórym obrazowo odpowiedzieć na pewne pytania, które są dla mnie niekiedy szokujące. Ja też już spotkałem się z kilkoma niecodziennymi pytaniami po meczu mojego zespołu. Nie będę cytował z głowy, bo nie chcę nic przekręcić, ale bez problemu można to sprawdzić i samemu ocenić.

Jak pan ocenia jakość kadry Jagiellonii?
Jestem zadowolony z tych piłkarzy, których mam. Skupiam się na codziennej pracy. Pracujemy z tymi, którzy są w zespole, jest grupa młodych zawodników, kilku odeszło w ostatnich dniach, ale ruch cały czas jest i szukamy wzmocnień.

Letnie transfery Jagiellonii były z panem konsultowane?
Kiedy podpisałem kontrakt z klubem, transfery były już dopięte, ale żaden z tych zawodników nie jest dla mnie anonimowy. Współpracowałem z Pavelsem Steinborsem, Błażejem Augustynem i Szymonem Sobczakiem, wszyscy mają odpowiednią jakość, aby stanowić dla nas wzmocnienie. Znamy się bardzo dobrze, więc wszyscy mieliśmy łatwiejsze wejście do szatni.

Zastał pan spaloną ziemię po poprzedniku?
Absolutnie nie, taka opinia byłaby mocno krzywdząca. Mój poprzednik wykonał kawał dobrej roboty, ale wszystko weryfikuje wynik końcowy. To, co się wydarzyło w Jagiellonii nie zadowalało nikogo w klubie, trenera z pewnością też. Władze podjęły taką decyzję, aby zakończyć współpracę i trzeba to uszanować. Rozmowy ze mną były bardzo szybkie. Po 3 dniach podpisałem kontrakt i na następny dzień wyjechaliśmy na zgrupowanie.

Rozmawiał pan z Iwajło Petewem?
Nie.

A z Ireneuszem Mamrotem?
Znamy się bardzo dobrze, dość często ze sobą rozmawiamy. Byliśmy razem na kursie UEFA Pro. W czasie mojej pracy w reprezentacji bywałem na meczach Jagiellonii, kiedy Irek prowadził zespół. Więc wiele informacji na temat drużyny docierało do mnie. Miałem swoje spostrzeżenia i obraz zespołu, który kształtował się już od kilku lat. Wejście miałem łatwiejsze, bo dużo już wiedziałem, a kilku zawodników znałem już wcześniej chociażby ze zgrupowań reprezentacji. 

Tęsknił pan za zapachem piłkarskiej szatni?
Po odejściu z Lecha w zasadzie już po tygodniu był głód szatni, z każdym tygodniem to narastało, więc po tych kilkunastu miesiącach mocno zgłodniałem. Nie nudziłem się jednak. Wykorzystywałem ten czas aby się rozwijać, jeździłem na staże. Byłem dwukrotnie u trenera Carlo Ancelottiego w Napoli – raz podczas zgrupowania przed sezonem i raz w trakcie rozgrywek. Mogłem z bliska podpatrzeć, jak wygląda jego praca. Przebywałem przy boisku podczas każdego treningu mając możliwość rozmów z asystentami podczas zajęć. Nieocenione doświadczenie. Oczywiście dzięki Arkowi Milikowi, który pozwolił nawiązać kontakt z trenerem mogłem odbyć te staże. Na rozmowę końcową z Ancelottim sprowadziłem specjalnie tłumaczkę, aby dopytać o szczegóły i żeby nic mi nie umknęło. Wcześniej porozumiewaliśmy się po angielsku, ale wiem, że mimo wszystko mogło to stanowić delikatną barierę, dlatego rozmowa była w języku polsko-włoskim przy asyście tłumaczki. Mam kontakt z synem Carlo Ancelottiego Davidem, który jest jego asystentem. Zaprasza mnie, aby zobaczyć jak pracują w Anglii prowadząc zespół Evertonu. Może kiedyś uda się wyskoczyć tam na kilka dni.

Po odejściu z Lecha od razu podjął pan decyzję o pracy na własny rachunek?
Z trenerem Nawałką często rozmawialiśmy, że jeśli trafi się dla mnie odpowiednia propozycja, to przedyskutujemy ten temat i podejmę decyzję. Już wcześniej pojawiały się różne oferty z polskich klubów, jak i z Levadii Tallin, ale zdecydowałem się teraz na Jagiellonię.

Rozumiem, że trener Nawałka pełnił rolę pana doradcy albo nawet mentora w tej decyzji?
Każde zapytanie z klubów konsultowałem z trenerem, wspólnie analizowaliśmy te oferty. Rozmowy z Jagiellonią były bardzo konkretne i bardzo dynamiczne. Szybko zapadła decyzja.


Praca chodziła za panem czy pan za pracą?
Nasza praca na tym polega, czekasz na oferty, rozmawiasz, analizujesz, a potem zapadają decyzje. Musi być wzajemne zrozumienie. 

Trener Nawałka do tej pory oglądał wszystkie spotkania Jagi za pana kadencji?
Z tego co wiem to tak. Jest to naturalne. Miał swoje spostrzeżenia, ja mu powiedziałem o swoich – normalna rozmowa jakich przez kilka lat odbywaliśmy setki.

Wiem, że przywiązuje pan olbrzymią wagę do analizy spotkań. Ile razy ogląda pan jeden mecz?
Nie ma znaczenia ile razy to oglądasz ale jakie wnioski wyciągasz. Analiza jest po to, aby wyciągać je i wprowadzać korekty. Kiedy słyszę, że ktoś za dużo analizuje i jest to złe, to nie przyjmuję tego. Co to za trener, który nie robi analizy spotkania? Co to za zawodnik, który nie obejrzy meczu w swoim wykonaniu? Jak oni chcą się rozwijać? Jak chcą być lepsi? Jak zespół ma robić progres? Ja chcę mieć w szatni zawodników, którzy z każdym dniem chcą być lepszymi piłkarzami i stawiać kolejne kroki w rozwoju. Takich właśnie zastałem w szatni, z czego bardzo się cieszę!

Zdobyliście cztery punkty w dwóch meczach, w tym odnieśliście zwycięstwo nad Legią w Warszawie, ale z drugiej strony odpadliście w pierwszej rundzie Fortuna Pucharu Polski. Wziąłby pan w ciemno takie wyniki?
Zawsze jest niedosyt. Ze spotkania w Zabrzu można było wyciągnąć znacznie więcej, bo nawet przy wyniku 3:1 mieliśmy dwie sytuacje, które mogliśmy zamienić na gole i jeszcze odwrócić losy meczu. W starciu z Wisłą Kraków mieliśmy kilka okazji bramkowych, straciliśmy gola po rykoszecie, ale taka jest piłka. Trzeba być przygotowanym na różne sytuacje. Wracając do pytania, nie wziąłbym w ciemno takich wyników. Chciałbym więcej.

Wasz przyjazd na Łazienkowską zakończył się wyłamaniem szlabanu przez klubowy autokar.
Zdarzyło się. Widziałem, że już chodzą o tym legendy. Przed meczem przekonywałem zawodników, że jedziemy na Łazienkowską bić się o zwycięstwo. Wyłamanie szlabanu było symbolem przed spotkaniem, a mecz potwierdził, że Legię też można złamać na boisku.

Czy to prawda, że zabronił pan wtedy cofnąć autokarem?
Skoro złamaliśmy szlaban to nie było sensu się cofać, trzeba było jechać dalej.

Niektórzy trenerzy zabraniają cofać klubowego autokaru, bo ponoć to przynosi pecha.
Do wszystkiego można dorobić ideologię, do takich przyzwyczajeń również. My wielokrotnie cofaliśmy, raz się udawało wygrywać, raz nie, nie zauważyłem jakiejś regularności. Każdy ma swoje przyzwyczajenia i przekonania, których stara się przestrzegać albo próbuje coś omijać.

Czy jest to przejęcie niektórych przyzwyczajeń od trenera Nawałki?
Często z tego żartowaliśmy z trenerem Nawałką. Mało kto wie, że kiedy lecieliśmy na pierwszy mecz eliminacji mistrzostw Europy z Gibraltarem, to po przylocie na lotnisko samolot musiał wycofać, aby nas wysadzić. Na stadion też wjechaliśmy tyłem i jak się zakończył mecz? Wygraliśmy 7:0, więc chyba ta jazda na wstecznym nie przyniosła nam pecha.

Tęskni pan za reprezentacją?
Nie ma co ukrywać, że po blisko pięciu latach pracy w reprezentacji mam olbrzymi sentyment do tej drużyny. Ciągnie wilka do lasu, Zająca też… Kibicuję zespołowi, trzymam kciuki za chłopaków w klubach i życzę wszystkim, aby wiodło się im jak najlepiej. Zresztą z wieloma zawodnikami do dzisiaj mam kontakt, często wymieniamy się spostrzeżeniami, wysyłamy wzajemnie gratulacje, bo przecież każdy walczy o swoje i naprawdę miło się patrzy na ich rozwój.

Jak oceniliście wspólnie z trenerem Nawałką waszą pięcioletnią pracę przy reprezentacji?
To był piękny twórczy okres i bagaż fantastycznych doświadczeń. Robiliśmy analizę naszej pracy co pół roku. Wnioski zostały przekazane. Jest to już rozdział zamknięty.

Wrócę do pytania: jesteście zadowoleni z tej pracy?
Jesteśmy bardzo zadowoleni z pracy z reprezentacją. Ale pozostał niedosyt… Kiedy przychodziliśmy do reprezentacji, zastaliśmy drużynę po nieudanych mistrzostwach Europy i eliminacjach mistrzostw świata. Drużyna była mocno krytykowana, kibice gwizdali na Roberta Lewandowskiego, a stadion świecił pustkami na meczach reprezentacji. Potrafiliśmy stworzyć zespół, który dał mnóstwo radości wszystkim Polakom, a bilety na mecze to były towarem, który błyskawicznie się rozchodził. Komplet widzów na meczach reprezentacji Nawałki stał się normą. Nawet niepowodzenie na mundialu nie może zamazać tego obrazu. Mnie najbardziej uderzyło zachowanie kibiców na stadionie po spotkaniu z Senegalem. Kibic powinien być na dobre i na złe. Wyzywanie piłkarzy, aby wypier….. oczywiście w mocnych niecenzuralnych słowach nie było na miejscu. To są momenty, które zostają w sercu do końca życia. Sport jest tylko sportem, a człowiek zawsze jest człowiekiem i taki brak szacunku zawsze bardzo boli. Kiedy wychodzisz, dajesz z siebie wszystko, ale przeciwnik jest po prostu od ciebie lepszy i idziesz do kibiców, którzy przyjechali tysiące kilometrów, aby wyrazić szacunek dla nich i im podziękować. Krytyka tak, to rozumiem, ale to co zdarzyło się w Moskwie po meczu pozostawiło duży niesmak.

Dało się wycisnąć coś więcej z tej drużyny? Czy może uznaliście, że doszliście do ściany i postanowiliście odejść?
Kiedy odchodziliśmy, wyraźnie podkreślaliśmy, że przed naszą reprezentacją jest jeszcze wiele pięknych chwil i kilka lat gry na wysokim poziomie, ale potrzebne są zmiany i świeża krew. Był inny pomysł na dalszą pracę z reprezentacją w najbliższych miesiącach. Nie było spójności w wizji dalszej współpracy dlatego coach po rozmowach w związku podjął decyzję o rezygnacji z dalszej pracy. Życie toczy się dalej, każdy może oceniać to po swojemu. Na pewno bagaż doświadczeń z ME i MŚ dawał ogromny kapitał, by z niego korzystać w dalszej pracy.

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 37/2020)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej